Soja a gospodarka hormonalna mężczyzny

Avatar

Soja, zawierająca w swoim składzie fitoestrogeny, ma przypisaną metkę produktu spożywczego, który czyni mężczyznę mniej męskim. Przejęło się tak uważać z tytułu, iż fitoestrogeny działają w ludzkim organizmie, jako związki mimikujące estrogeny, tym samym konkurując z androgenami, które sprawiają, że mężczyzna posiada swoje charakterystyczne cechy, jak niski poziom tkanki tłuszczowej, rozwinięta masa mięśniowa czy przywódczy charakter. Tak jest oczywiście w teorii, gdyż w rzeczywistości spożycie fitoestrogenów wcale nie miesza w męskiej gospodarce hormonów, a wręcz jej sprzyja.

WPŁYW NA GOSPODARKĘ HORMONALNĄ

Dawne teorie głosiły, że spożycie soi może powodować spadek produkcji testosteronu u mężczyzn, obecnie wiemy już, że to nieprawda, co wykazała jedna z meta-analiz na ten temat. W owej meta-analizie [1] badacze ograniczyli się w swoich pracach do tych, w których ochotnikom podawano izoflawony sojowe lub też białka soi (z racji iż na 1g białka sojowego przypada ok 3,5 mg izoflawonów), a następnie poziom hormonów tych mężczyzn przyrównano z osobami, które nie spożywały tych produktów.

Najwyższe spożycie izoflawonów w badaniach, które wykorzystali naukowcy, wynosiło 450 mg dziennie, zaś średnia długość eksperymentów wynosiła 74 dni. Najciekawszym spostrzeżeniem jest to, że spożycie izoflawonów sojowych wcale nie przekładało się bezpośrednio na ich ilość we krwi, co wynika najprawdopodobniej z biologicznego czynnika ograniczającego, jakim jest w tym wypadku flora jelitowa. Flora jelitowa u około 75% populacji zapobiega przedostawaniu się izoflawonów do krwi w większości. Co zaś z pozostałymi 25% społeczeństwa? Czy izoflawony mogą wywołać u tych osób szkody? Niekoniecznie, gdyż badania na zwierzętach wykazują, że wysokie stężenie izoflawonów we krwi doprowadzało nawet do wzrostu produkcji testosteronu [2]. Istnieją powody, by sądzić, że soja działa podobnie u mężczyzn. Jednym z nich jest to, że soja zwiększa konwersję estrogenów do ich nieaktywnych biologicznie metabolitów [3] i być może właśnie dlatego spożycie soi zwiększa poziom testosteronu u mężczyzn z jego niskim poziomem [4].

PROSTA I EFEKTY ANABOLICZNE

Poza tym spożycie izoflawonów sojowych zmniejsza ryzyko powstawania nowotworu prostaty u mężczyzn. W pewnym badaniu na mężczyznach w przedziale wiekowym 51-65 lat wysokie spożycie soi sprzyjało niższej wartości markera nowotworu prostaty PSA, a dokładniej o 14% [5].

Powyższe spostrzeżenie potwierdza też inne badanie, które wykazało, że spożycie soi redukuje ryzyko związane z negatywnymi aspektami androgenów, jak właśnie nowotwór prostaty [6].
Jednak co ciekawe, ten sam eksperyment dowiódł również, że fitoestrogeny z soi wcale nie zmniejszają anabolicznego wpływu testosteronu, co będzie stanowić szczególnie ciekawą informację w przypadku mężczyzn pracujących nad swoją tężyzną fizyczną, której rozwojowi androgeny w znacznej mierze sprzyjają.

PODSUMOWANIE

Mężczyźnie wcale nie muszą obawiać się tego, że spożycie fitoestrogenów z soi namiesza w ich gospodarce hormonalnej. Co więcej, podaż soi może wręcz poprawić bilans hormonalny obniżając poziom aktywnych biologicznie estrogenów i wspierając produkcję testosteronu, w przypadku jego obniżenia. Spożywanie izoflawonów sojowych zmniejsza ryzyko przerostu gruczołu prostaty, co sprzyja zdrowiu mężczyzn. Co ważne dla osób trenujących siłowo – soja nie zmniejsza anabolicznego wpływu testosteronu na muskulaturę.
Biorąc pod uwagę wszystkie te informacje, nie tylko mężczyźni nie muszą unikać soi, ale nawet powinni włączyć ją do diety w celu poprawy zdrowia i gospodarki hormonalnej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *