Adaptacje Metaboliczne Część 3: I Ty leptyno przeciwko mnie?

Michał Żywiecki

W poprzednich wpisach opisałem po krótce mechanizmy jakie zachodzą w organizmie, gdy jesteśmy na deficycie kalorycznym. Jednak jak wiadomo, wszystko w naszym ciele jest od siebie zależne. Metabolizm spowalnia, jednak to jest efekt końcowy wszystkiego co zachodzi u nas w organizmie. Co mam na myśli? Otóż wszystko zaczyna się od tego, że jemy mniej, to powoduje zmiany w tkance tłuszczowej, te powoduja zmiany hormoalne... a efektem końcowym jest zmiana przemiany materii.

Postaram się w tym momencie przedstawić jak najprościej się da temat hormonów. To w głównej mierze to od nich zalezy jak będziemy się czuć w czasie deficytu kaloryzcnego. Jak wcześniej wspominałem, w czasie redukcji czujemy się bardziej ospali, bardziej głodni, nie najadamy się tak jak kiedyś, mamy więcej zachcianek, nie chce nam się trenować. To jest końcowa odpowiedz organizmu na to, co się dzieje z naszymi hormonami jak i całą resztą. Leptyna, grelina, testosteron, hormon tarczycy jak i wiele innch rzeczy jest za to odpowiedzialnych.

Zanim jednak przejdziecie dalej, a nie widzieliście poprzednich wpisów, to zapraszam, dużo to pomoże w zrozumieniu całości:
Część1: Gdzie opisuje zmiany jakie zachodzą na poziomie komórkowym 
Część2: Gdzie opisuje zmiany w składowych całkowitego wydatku energetycznego 

Wszystkie części będą łączyć się w jedną wielką całośc, a teraz... lecimy!

Układ hormonalny a adaptacje

Może tego nie wiecie, ale redukując tkankę tłuszczową nie pozbywamy się komórek tłuszczowych, zmieniamy tylko ich rozmiar. Z tego co mi na dzień dzisiejszy wiadomo, ilość tkanek tłuszczowych zostaje taka sama (o ile nie pozdbędziemy się ich poprzez operacje), jednak w czasie redukcji tkanki tłuszczowej zmienia się ich rozmiar.

Gdy tkanka tłuszczowa zmienia swój rozmiar, zmienia ona ilość wydzialnych hormonów przez siebie. Wiadomo, im coś jest zmniejsze, ma 'mniejszą moc', żeby wydzielić coś w takiej samej ilości jak wcześniej. Leptyna - ten hormon jest tutaj najważniejszy. Ten hormon to taki troche kot. Niby kochany, niby spoko, ale gdy go najbardziej potrzebujesz, to ma Cie w dupie i potrafi zdradzić.

Zwiększony apetyt i głód 

Leptyna to hormon zarządzający praktycznie wszystkim. Kontroluje głód, sytość, nasz metabolizm i praktycznie wszystko co się dzieje u nas w organizmie. Leptna jest potrzegana jako ten 'jeden główny' hormon, który zarządza całą resztą hormonów i tego co się dzieje u nas w organizmie.

Redukując tkanke tłuszczową, jesteśmy z góry skazani na to, że będziemy mieli mniej leptyny, jest ona tam produkowana, więc jest to logiczne. Mniej tkanki tłuszczowej = mniej leptyny. Dla nasze nieszczęscie, leptyna jest odpowiedzialna za krótko i długoterminowe zmiany, jednak są badania, pokazujące, że większe ilości jedzenia, mimo tego, że mamy mniejsze komórki mogą wyprodukować więcej leptyny.

Jak już jesteśmy przy leptynie, to spójrzmy inny bardzo podobny hormon zwany greliną. Grelina wraz z redukcją tkanki tłuszczowej, a nawet w czasie bycia w deficycie rośnie. Hormon ten odpowiedzialny jest w głównej mierze za apetyt i głód, dlatego potocznie grelina nazywana jest 'hormonem głodu', gdzie leptyna nazywana jest 'hormonem sytości'.

Pomyślelibyście, że to są jedyne hormony, które zmieniają się w czasie redukcji tkanki tłuszczowej. Jednak nie jest tak kolorowo. Wraz z redukcją tkanki tłuszczowej, czyli gdy jesteśmy w deficycie kalorycznym i jesteśmy na nim już długo, to zaburzamy produkcje np. tesosteronu, jak i innych podobnych hormonów.

Inne, ale równie ważne hormony

Hormon tarczycy wraz ze zmniejszoną ilością jedzenia, także nam spada, a jak wiemy, tarczyca może w dużej mierze być odpowiedzialna za to ile energii wydatkujemy. Można poczytać o ile mniejszy wydatek energetyczny mogą mieć osoby z niedoczynnością tarczycy.

Następnym ciekawym hormonem jest kortyzol. Jest to potocznie zwany 'hormon stresu'. W czasie redukcji kortyzol rośnie, przez co możemy zbierać więcej wody pod skórą, gorzej spać, być bardziej nerwowi, a od kortyzolu są zależne jeszcze inne hormony - jest to błędne koło, a każdy hormon jest od siebie zależny, jest to jedna wielka pajęczyna wewnątrz naszego organizmu.

Mimo, że może się wydawać, że wszystkie najważniejsze hormony zostały już wspomiane, to nic bardziej mylnego. Jako, że jemy mniej, bo chcemy redukować tkankę tłuszczową, to poziom hormonów odpowiedzialnych za to jak bardzo jesteśmy najedzeni po posiłku też się obniża. Mowa tutaj o takich hormonach jak CCK czy PYY. 

Układ nagrody

Po krótce już wiadomo, jak zmieniają się hormony, jednak co się dzieje oprócz tego, że ich poziomy się zmieniają przez co nasz metabolizm spowalnia? No właśnie, to, że z czasem musimy jeść mniej, chodzimy bardziej głodni, nerwowi, gorzej śpimy, niektóre z powyższych hormonów bardzo mocno wpływają na nasz układ nagrody, czyli na poziomy dopaminy - 'homornu szczęścia'.

Dopamina jest w głównej mierze także zależna od leptyny, wraz z redukcją tkanki tłuszczowej spada poziom leptyny, a ona ciągnie za sobą całą resztę, w tym poziomy dopaminy. Czemu nas to interesuje? Zauwazyliście, że po pewnym czasie na redukcji, niektóre potrawy zaczynają wam bardziej smakować? Bardziej was ciągnie słodyczy czy innych tego typu produktów?

Zmiany w poziomie dopaminy powoduje, że jedzenie, które jest smaczne, smakuje nam jeszcze bardziej. Wyobrażcie sobie, że jesteście mega głodni i czasami zjecie coś, czego nigdy nie lubiliście - myślicie sobie "hmm, nawet to dobre", a gdy spróbujecie znowu tego samego, gdy wcale nie byliście tak głodni, to stwierdzacie, że wcale nie było takie dobre.

Dlatego na redukcji dużo ludzi mówi, żeby trzymać się z dala od jedzenia, które bardzo nam smakuje, bo potem ciężko nam będzie przestać to jeść, bo będziemy chcieli więcej i więcej. Jednak dopóki tego nie posmakujemy, to nasz układ nagrody nie będzie wariował. Dlatego właśnie gdy jestesmy w nadwyżce kalorycznej (masa) wcale nas tak bardzo nie ciągnie do różnego typu słodkości, bo mamy większość hormonów uregulowanych. Warto też zauważyć, że im dłużej redukujecie to już przy końcowe waszej zaplanowanej przygody z deficytem kalorycznym, jedyne o czym myślicie to jedzenie.

Nie martw się, to normalne

Zmiany hormoalne opisane powyżej mogą brzmieć strasznie, jednak nie ma czym się przejmować, powinniśmy się cieszyć (no, poza tymi, co chcą zredukować żeby dobrze wyglądać na scenie). Czemu cieszyć? Otóz wszystkie te adaptacje, które zachodzą w naszym ukłądzie hormonalnym, a co z tym idzie zmienia się przy tym to jak funkcjonujemy i ile energii wydatkujemy, to jest normalna rzecz. Nasz organizm broni się na wszystkie sposoby przed tym, żebyśmy nie tracily więcej cennej tkanki tłuszczowej (dla niego, my jej przeciez nie chcemy). Jednak nasze ciała zostały stworzone do przetrwania, brak tkanki tłuszczowej, lub jej utrata jest zagrożeniem do istnienia dla naszego organizmu i robi on wszystko, żeby czuć się bezpieczni.

Podczas deficytu kalorycznego, wszystkie te zmiany u jednych mogą zachodzić szybciej, u innych wolniej. Jednak zawsze będze się to sprowadzało do tego, aby wyrównać nasz wydatek energetyczny z aktualnymi przyjmowanymi kaloriami - żebyśmy więcej już nie tracili tkanki tłuszczowej, a może nawet trochę ją odzyskać.

 

To by było na tyle w tej części, a już w następnych opiszę jak walczyć z adaptacjami (jednak nie da się ich zatrzymać, ale zminimalizować jak najbardziej), oraz jak wyjść z długiej redukcji, lub po prostu z redukcji, tak żeby odzyskać pełną sprawność. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *