Czego nauczyłem się od najlepszych trenerów i zawodników na świecie

Czego nauczyłem sie od najlepszych trenerow i zawodnikow na swiecie

Różni ludzie mają różne preferencje. Jedni z nich są typami samouków, inni wolą chodzić do szkoły i uczyć się w towarzystwie. To samo można powiedzieć o świecie treningów. Patrząc się na lewo i prawo znajdziemy osoby, które preferują trenować same i znajdziemy osoby, które wolą trenować w grupach i wspólnie się motywować. Osobiście jestem typem osoby, która potrafi trenować i samemu i z partnerem, aczkolwiek jeśli chodzi o zgłębianie wiedzy, to jednak preferują mieć z kim porozmawiać o nowych odkryciach, by ustalić pewne rzeczy i tak też czyniłem, gdy tylko zacząłem się interesować sportami siłowymi.


Pierwsze kroki związane z treningami

Na samym początku trenowałem oczywiście sam i podpatrywałem techniki innych osób uprawiających sporty siłowe. Cóż, właściwie nie wiem czy powinienem używać określania "innych", ponieważ to sugeruje, że sam wtedy byłem osobą uprawiającą taki sport a byłem raczej kimś, kto dopiero próbuje. Moim pierwszym trenerem był Tomasz Zakrzewski (wielokrotny Mistrz Polski oraz zdobywca Pucharu Polski w wyciskaniu leżąc oraz trójboju siłowym). Od niego uczyłem się czym tak naprawdę są sporty siłowe, jakimi prawami rządzi się trójbój, jak budować masę mięśniową i jak programować treningi. Po poznaniu podstaw stwierdziłem, że rozsądnie będzie poszerzyć horyzonty i zacząć czerpać nauki u różnych zawodników, co mogłoby potencjalnie umożliwić mi zgłębienie różnych metod, które się uzupełniają. Przez lata pobierałem nauki u kalisteników, fizjoterapeutów, trójboistów, wyciskaczy, kulturystów oraz instruktorów Strength & Conditioning. Jednymi z bardziej znanych nazwisk były Andrzej "Wodyn" Roszkowski, Andrei Sapozhonkov, Josh Bryant, Stan Efferding oraz Scot Mendelson.

Biorąc pod uwagę fakt, że od każdego z nich nauczyłem się kilku istotnych rzeczy, to śmiało mogę teraz powiedzieć, że wymiana doświadczeń, to najszybsza droga do sukcesu, ponieważ oprócz chłonięcia wiedzy możemy się także przekonać co inne osoby sądzą o naszych opiniach oraz poprosić kogoś, by spojrzał na nas z boku i powiedział co sądzi o naszym podejściu i metodach treningowych. Pozwala to spojrzeć na samego siebie z zupełnie innej perspektywy, dostrzec błędy oraz sfery, które moglibyśmy poprawić. Korzystając z tychże okazji postanowiłem, że każda uwaga na mój temat może posłużyć za konstruktywną krytykę, jeśli doprowadzi mnie do swego rodzaju refleksji. Te właśnie refleksje pomogły mi z kolei stać się lepszym trenerem i dopieszczać metody treningowe, które wcześniej uważałem za optymalne. Prostą przyczyną jest tutaj zjawisko bycia zapatrzonym w to, co nas interesuje i idealizowanie rzeczy (w tym wypadku metod treningowych), którymi się fascynujemy. Kiedy jesteśmy czymś bardzo podeskcytowani - zazwyczaj widzimy tę rzecz w samych superlatywach a wady ignorujemy. W takim stanie ciężko jest przemówić nam do rozsądku a jeszcze ciężej skrytykować to, co robimy samemu, dlatego też wolę mieć z boku inne osoby, które są w stanie dać mi wartościowy feedback, bym mógł spojrzeć na istotę rzeczy z ich strony i wprowadzić niezbędne poprawki.

Wskazówki, które zmieniły sposób patrzenia na kwestie treningowe

W tym tekście chciałbym podzielić się z Tobą, drogi czytelniku, kilkoma istotnymi wskazówkami, które całkowicie zmieniły mój sposób patrzenia na kwestie treningowe i otworzyły mi oczy, co umożliwiło dalszy rozwój. Gdyby nie pewne konkluzje, to najprawdopodobniej nadal stałbym w miejscu i korzystał z tych samych narzędzi, oczekując innych rezultatów a jak niektórzy twierdzą - to już zakrawa o szaleństwo.

Niniejszym przedstawię Ci 5 istotnych wskazówek, które otrzymałem od światowej klasy trenerów i uważam je za jedne z najbardziej wartościowych w całej swojej karierze.

Stan Efferding - Duże ciężary wymagają dużego wysiłku, by się z nich zregenerować!

Rozmawiając ze Stanem przez telefon chciałem dowiedzieć się jak najwięcej o jego metodzie treningowej, która uwzględniła trening wyłącznie 2x w tygodniu. Jako, że wcześniej byłem zafiksowany na punkcie treningu o wysokiej częstotliwości, to teraz chciałem spróbować czegoś drastycznie różnego. Zapytawszy się o to, Stan powiedział mi, że ludzie dostrzegają ciężary, ale nie dostrzegają dalszej pracy, którą później on musiał wykonywać, by się z tak ciężkiej pracy zregenerować. Oczywiście, że fajna wygląda na papierze idea trenowania raz góry, raz dołu i dźwigania ogromnych ciężarów za prawie każdym razem, kiedy jest się na siłowni. Niestety rzeczywistość wygląda inaczej. Po takich treningach trzeba poświęcić naprawdę sporo uwagi regeneracji, czyli jednostkom recovery, treningowi rehab oraz prehab. Stan, by usprawnić swoją regenerację wykonywał dodatkową pracę na prowlerze, ponieważ wysiłek czysto koncentryczny nie powodował tak dużych urazów mięśniowych i pozwalał dostarczyć do mięśni więcej krwi wraz ze składnikami odżywczymi, co pomagało mu szybciej dochodzić do siebie po ciężkich jednostkach.

Josh Bryant - Perfekcja zabija przyrosty!

Pewnego dnia, gdy po raz kolejny miałem w rozpisce coraz większy ciężar w MC, ze strachu przed ciężarem po prostu szarpnąłem. Technika wydawała mi się okropna, uznałem trening za kompletną porażkę i wysłałem do oceny film Joshowi. Okazało się, że po prostu lekko puściłem łopatki i die do końca dopiąłem pośladek pod koniec ruchu. Josh powiedział mi wtedy, że perfekcjonizm i nadmierne myślenie zabijają przyrosty. Przestrzegł mnie przed machaniem 60kg z perfekcyjną techniką i powiedział, że zamiast skupiać się na perfekcji, lepiej skupić się na dokładaniu ciężaru. Wtedy zrozumiałem, że nie zawsze wszystko wychodzi idealnie i powinniśmy ćwiczyć tak, jak dajemy radę bez nadmiernego skupiania się nad tym czy przypadkiem źle nie ustawiliśmy stopy.

Scot Mendelson - Chcąc zbudować masę mięśniową, musisz świadomie skupiać się tym, by napinać trenowane mięśnie nawet podczas faze negatywnej!

Jako człowiek z natury posiadający przewagę włókien szybko-kurczliwych (nie wykonywałem testów genetycznych ani biopsji, natomiast spostrzeżenia moje i innych osób sugerują, iż raczej byłbym lepszym sprinterem aniżeli długodystansowcem), najłatwiej przychodzi mi wykonywanie eksplozywnych, pojedynczych powtórzeń koncentrycznych a najgorzej oczywiście wykonywanie wielokrotnych, powolnych i kontrolowanych powtórzeń ekscentrycznych. Po przedyskutowaniu mojej techniki w ćwiczeniach pomocniczych ze Scotem podczas video-konferencji uznał on, że chce, abym lepiej kontrolował fazę negatywną. Nauczył mnie on, by wykonując ćwiczenia akcesoryjne skupić się na trzymaniu napięcia mięśniowego i świadomie koncentrować się na tym, by włókna się kurczyły podczas opuszczania ciężaru. Z początku było bardzo trudno, ale już po kilku treningach zauważyłem jak wychodzi mi to coraz lepiej a moje mięśnie stają się bardziej nabite. Pomogło mi to dopracować technikę pomniejszych ćwiczeń i dowalić sporo jakościowej masy mięśniowej na moje chude przeszczepy.

Andrzej "Wodyn" Roszkowski - Jeśli nie możesz otoczyć się najlepszymi, to ich sobie stwórz!

Andrzej oprócz bycia świetnym trenerem jest także znakomitym doradcą w sprawach życiowych. Podczas jednej z rozmów z Andrzejem, wspomniał on o tym, że dawno temu postanowił sobie, że jeśli nie może się otoczyć najlepszymi zawodnikami, to ich sobie stworzy. Opowiadał mi o tym jak zbierał ludzi i przekazywał im swoją wiedzę, by później pozwolić im dojść do zaskakująco wysokiego poziomu. Uświadomiłem sobie wtedy, że zamiast narzekać, że nie mam zaawansowanych klientów, powinienem pracować z początkującymi i doprowadzić ich do pożądanego poziomu zaawansowania. Zmiana paradygmatu zaowocowała lepszymi osiągnięciami u moich podopiecznych, ponieważ zacząłem współpracować z większą ilością ludzi (nie odrzucałem więcej ofert początkujących) i robiłem co mogłem, by wznieść ich na wyżyny siłowe. Po jakimś czasie część z nich stała się faktycznie silna, co zaowocowało zwiększonym zainteresowaniem u osób, które już są zainteresowane. Morał z tego jest taki, że nawet jeśli uważasz, że Twoja wiedza jest tak ogromna, że jesteś w stanie poprawić wyniki nawet u mistrzów, to niekoniecznie ci mistrzowie mogą wiedzieć o Twoim istnieniu. Najrozsądniej w tym wypadku będzie rozpocząć współpracę z kilkoma początkującymi i przeprowadzić ich przez cały proces, by zamienić ich w mistrzów. Zwiększy to szanse na to, że inne osoby, które już są mistrzami będą chciały z Tobą pracować.

Andrei Sapozhonkov - Częściej wcale nie znaczy lepiej!

W momencie, gdy pracowałem z Andreiem, fascynowały mnie sowieckie metody treningowej. Praca na różnych strefach intensywności, wysoka częstotliwość treningowa, rozdzielanie treningów na wiele jednostek i przede wszystkim wyciskanie na ławce możliwie jak najczęściej. Analizując plany Borisa Sheiko widziałem, że wyciskanie często jest wrzucane aż 4x w tygodniu a Andrei rozpisał mi trening na 3x w tygodniu. Po krótkiej wymianie zdań, odpowiedział mi on, że 3x w tygodniu spokojnie wystarczy, ponieważ on sam wyciska tylko 3x w tygodniu i przy jego wyniku (na chwilę obecną jest to 280kg RAW przy wadze 90kg) spokojnie to wystarcza. Wtedy uświadomiłem sobie, że więcej (a w tym wypadku częściej) wcale nie znaczy lepiej a na chwilę obecną uważam, że być może 3x w tygodniu to nawet aż za często. Po zakończeniu współpracy z Andreiem przeszedłem pod opiekę Josha Bryanta i tam wyciskałem 2x w tygodniu i bez problemu przebiłem swoje stare wyniki na ławie. Później zacząłem wyciskać 1x w tygodniu a po jakimś czasie pozbyłem się nawet OHP na rzecz lżejszych ćwiczeń pompujących i dalej robiłem postępy. Wtedy do mnie dotarło, że przede wszystkim liczy się to, czy trening jest ułożony mądrze oraz indywidualnie a nie to jak często wykonuję dane ćwiczenie.

Tagi: mindset, siła, trening, trening siłowy, trójbój

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.