Piwo bezalkoholowe – czym jest, jak powstaje i czy jego spożycie w ciąży jest bezpieczne?

Paweł Szewczyk

Złocistym trunkiem, nazywanym przez smakoszy piwem lub, nieco bardziej pieszczotliwie, piwkiem, browarkiem lub bursztynową rozkoszą raczy się znaczna część populacji. O ile napój ten, w formie klasycznej, z zawartością alkoholu na poziomie ok. 5%, nie jest wybitnym wyborem zarówno z punktu widzenia zdrowia, jak i formy sportowej (właśnie przede wszystkim ze względu na zawarty w nim alkohol etylowy), o tyle złoty trunek pozbawiony tego składnika właściwości prozdrowotne ma niepomijalne.

Czy jednak jego spożycie jest w pełni bezpieczne w okresie ciąży i laktacji? Postaram się odpowiedzieć dziś na to pytanie.

Prawo o piwie bez alkoholu

O czym należy wspomnieć, zarówno w kwestii spożywania w ciąży i okresie laktacji, jak i rozważań na jakimkolwiek polu, piwo bezalkoholowe, mimo iż zgodnie z Ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi alkoholem nie jest, może zawierać go do 0,5% (w zamierzchłych czasach dozwolona zawartość alkoholu wynosiła 1,5%). Nie jesteśmy tutaj wyjątkiem, gdyż identyczne obostrzenia dotyczą większości krajów Unii Europejskiej. Są jednak miejsca gdzie ”prawo działa inaczej” – w Hiszpanii piwa bezalkoholowe mogą mieć do 1% alk., w krajach islamskich do 0,1%, natomiast w USA do 0,05%.

Metody pozyskiwania piw o niskiej zawartości alkoholu i bezalkoholowych

Efekt niskiej/bliskiej zeru zawartości alkoholu uzyskuje się poprzez zastosowanie metod biologicznych i/lub fizycznych.

Mówiąc o metodach biologicznych mamy na myśli dobór odpowiednich gatunków szlachetnych drożdży, przeprowadzających proces fermentacji. Niestety nie są one idealne – często uzyskane w tym procesie trunki charakteryzuje niska, jednak istotna zawartość alkoholu. W literaturze fachowej wymienia się także procesy wstrzymywania fermentacji, a także modyfikacje procesu zacierania prowadzące do minimalizacji przemian białek i cukrowców. Czasem zmianie ulega czas, temperatura, czy poziom napowietrzenia brzęczki z której produkowane jest piwo.

Metody fizyczne natomiast, mimo złożoności i znacznemu poziomowi skomplikowania, pozwalają na wyprodukowanie napojów całkowicie pozbawionych procentów. Są one nazywane procesami dealkoholizacji. Czasem kadzie są podgrzewane celem odparowania alkoholu (temperatura parowania alkoholu jest niższa niż wody) – to proces zwany destylacją, która jednak w tym wypadku pozbawia alkoholu napój, a nie „wzmacnia” go. Niestety – w jego przebiegu traci się znaczne ilości tak charakterystycznych nut zapachowych i smakowych piwa. Rozwiązaniem tego problemu może być zastosowanie destylacji w warunkach próżni, podczas którego temperatury wymagane do pozbycia się alkoholu z napoju są istotnie niższe. Kolejną, bardziej skomplikowaną, acz niewymagającą podgrzewania roztworu, procedurą jest tzw. odwrócona osmoza, polegająca na przepuszczaniu roztworu przez coraz drobniejsze membrany, pozwalające oddzielić alkohol.

Metodą stosunkowo rzadko praktykowaną i, w moim osobistym odczuciu, nieco specyficzną jest możliwość rozcieńczania piw niskoalkoholowych sterylną wodą, a następnie karbonizacja („nagazowanie”) roztworu.

W Polsce do najczęściej stosowanych metod produkcji/pozyskiwania piwa bezalkoholowego wykorzystuje się dealkoholizację lub przerwanie procesów fermentacyjnych. Rodzime badania udokumentowały, iż niestety nie są one pozbawione słabości, negatywnie wpływających na walory organoleptyczne napoju. Przerwanie fermentacji powoduje powstanie niedostatecznej ilości substancji odpowiedzialnych za jego charakterystyczny smak i aromat. Podczas dealkoholizacji problem wygląda podobnie, jednak nie wynika z niedostatecznej „produkcji” związków aromatycznych, a z ich usunięcia wraz z alkoholem.

Właściwości piwa bezalkoholowego

Dotychczas opublikowane materiały naukowe pozwalają twierdzić, iż bioaktywne związki występujące w piwie, przede wszystkim te należące do grupy polifenoli, mogą potencjalnie ograniczać ryzyko nowotworzenia, a także poziom stanu zapalnego. Kolejne aspekty dyskutowane w literaturze to antyoksydacyjny wpływ piwa oraz możliwy wpływ estrogenny (uwaga Panowie!). Na nieszczęście większość dostępnych eksperymentów to prace w których oceniano wpływ związków obecnych w piwie na funkcjonowanie modeli zwierzęcych lub prowadzono eksperymenty in vivo.

Szacuje się, że związki polifenolowe piwa pochodzą w 70-80% z jęczmienia, a pozostałych 20-30% źródłem jest chmiel, dzięki któremu piwo charakteryzuje charakterystyczny orzeźwiający i nieco goryczkowaty smak. Co może zasmucić fanów złotego trunku – zawartość polifenoli w piwie jest niższa aniżeli w czerwonym czy białym winie.

Podkreśla się, iż ciężko ekstrapolować prozdrowotne właściwości chmielu i zawartych w nim związków na piwo, ze względu na możliwość neutralizacji dobroczynnego ich wpływu przez alkohol etylowy. Jeśli jednak rozmawiamy o piwie bezalkoholowym… problem wydaje się być istotnie minimalizowany 😉

Gdyby tego było mało – niedawne doniesienia związane z antyoksydacyjnym działaniem piwa, zawierają także przesłanki dotyczące potencjału ograniczenia rozwoju neurodegeneracji! Silniejszy efekt niż piwa bezalkoholowe wykazywały jednak niestety piwa ciemne (badania prowadzono na modelu in vitro).

Czy spożycie piwa bezalkoholowego w ciąży i okresie laktacji jest bezpieczne?

O tym, że w ciąży pić nie wolno z pewnością wszyscy wiedzą. W okresie laktacji również warto z tym uważać, a alkohol, nawet jeśli nie wyeliminować, to bardzo limitować, spożywać w niewielkich dawkach i z dala od karmienia malucha. Jednocześnie z pewnością spotkaliście się ze stwierdzeniami na temat „laktogennych” właściwościach pewnego popularnego napoju piwnego. Czy to prawda czy mit? Cóż, z pewnością nie upierałbym się co do cudownych właściwości tego konkretnego trunku, jednak istnieją pewne przesłanki, pochodzące głównie z doświadczeń z udziałem modeli zwierzęcych, by twierdzić, iż jęczmień, szczególnie podawany pod postacią piwa, może korzystnie wpływać na proces laktacji. Zdroworozsądkowym wyborem wydaje się być więc sięganie po piwo bezalkoholowe, szczególnie w przypadku występowania problemów z laktacją. Czy to bezpieczny wybór?

Pytanie takie postanowili sobie zadać zarówno nasi rodzimi badacze, jak również zagraniczne zespoły naukowców. W 2014 w kanadyjskim czasopiśmie opublikowano 1 pracę oceniającą bezpieczeństwo konsumpcji napojów bezalkoholowych w okresie ciąży oraz podczas laktacji. Ich analiza obejmuje m.in. pracę Goh i wsp. z 2010, gdzie wykazano, że aż 13 z 45 badanych napojów zawierał alkohol w ilości większej niż deklarowana przez producenta. Napoje 0,0% zawierały nawet do 1,8% alkoholu. Autorzy podkreślają, że warto z piw bezalkoholowych, nawet określanych jako całkowicie dealkoholizowane (0,0%), zrezygnować na okres ciąży. Nieco inaczej opisują sytuację kobiet karmiących. Owszem, spożycie istotnych dawek alkoholu w okresie laktacji jest absolutnie niewskazane, jednak niskie jego dawki są zdecydowanie bezpieczniejsze niż u ciężarnych. Zaobserwowano, że spożycie dużych ilości (1,5l czyli 3 duże sztuki) piwa bezalkoholowgo (zawartość alkoholu 0,41-0,42%) spowodowało pojawienie się pewnych jego ilości w mleku 2 z 15 badanych kobiet bezpośrednio po spożyciu (0,0021g/l). W godzinę po spożyciu ilości alkoholu były niewykrywalne u wszystkich (limit detekcji 0,0006g/l). Autorzy pracy zaznaczają, że ilości występujące u 2 wspomnianych kobiet wydają się nie wywierać szkodliwego wpływu na dzieci, jednak dla pewności warto odczekać co najmniej 1h od momentu spożycia większych ilości napojów bezalkoholowych (teoretycznie).

Analizy dotyczącej piw i napojów piwnych bezalkoholowych dokonano także w Polsce. Warszawscy autorzy opublikowali w 2018 roku pracę w której opisują wyniki eksperymentu przeprowadzonego z użyciem 17 piw i napojów piwnych bezalkoholowych rodzimej produkcji oraz 4 produkcji zagranicznej. Wyniki są nieco bardziej podbudowujące niż wspomniana praca zagraniczna. Wśród piw o deklarowanej zawartości alkoholu do 0,5% zidentyfikowano objętość na poziomie 0,32-0,5, wśród piw bezalkoholowych z deklarowaną zawartością 0,0% ilości realne wynosiły 0,015-0,016%, a wśród radlerów (deklarowane 0,0%) – 0,0020-0,021%.

Mleczna ciekawostka

Skoro mowa o alkoholu – większość z nas kojarzy go z napojami wysokoprocentowymi, winem lub, no właśnie – omawianym dziś szerzej piwem. Musimy jednak pamiętać (lub uzmysłowić sobie), że kefir to też niepomijalne jego źródło. Jest on oczywiście skarbnicą zdrowych, bioaktywnych substancji, jednak w procesie fermentacji „zyskuje” także ok. 1g alkoholu na każde 100g produktu. Nie oznacza to, że kefiru należy unikać jak ognia, warto jednak zważyć na fakt jego procentowości i zminimalizować/wykluczyć konsumpcję w okresie ciąży, a w okresie laktacji – zachowywać umiar.

Podsumowanie

Zbierzmy więc przytoczone dziś dane do przysłowiowej „kupy”. Proces produkcji piwa bezalkoholowego nie jest nadmiernie skomplikowany, jest też szeroko stosowany w przemyśle. Dostępność do napojów nisko/bezalkoholowych na rynku jest szeroka, jednak nie należy podchodzić bezkrytycznie do informacji zawartych na etykiecie. Piwa dostępne na rodzimym rynku wydają się być bezpiecznie (choć oczywiście nie przebadano wszystkich), te zagraniczne – nieco mniej. Z praktycznego punktu widzenia – warto wykluczyć piwa bez- i niskoalkoholowe w czasie ciąży, a także mocno uważać na spożycie większych ilości kefiru. Podczas laktacji nie musimy podchodzić tak rygorystycznie do tej kwestii, jednak nadal wypada „trzymać rękę na pulsie” i zarówno zważać na ilość jak również odczekać dłuższą chwilę (co najmniej godzinę) od spożycia alkoholu, nawet w bardzo niskich dawkach, do karmienia malucha.

Tagi: alkohol, piwo, piwo bezalkoholowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *