Darmowa dostawa do Polski od 200 zł +48 501 537 027
Kontakt
Nowości Promocje Kategorie Producenci MENU Nowości Promocje Koszyk (0)

Koszyk jest pusty!

Szukaj

10 km przełaju.

10 km przełaju.
06 Sie 2017
Autor: Jakub Kola Przeczytano: 1 Komentarze: 0
Już jakiś czas temu wpisałem w swoim sportowym kalendarzu Sadlinki. Na liście uczestników byłem 38. Ale - ja tu nie tylko dla siebie. Wpisałem też Agnieszkę. Po dłuższej przerwie od CrossFitu, zaczęła biegać w wolnych chwilach. Niestety, praca nie pozwala na zbyt wiele. Dziewczyna jednak pokonuje 5 do 10 km za każdym razem. Biega w przyjaznych okolicznościach miejscowej przyrody. W ubiegłym roku pobiegliśmy razem na dystansie 1964 m. Był to bieg poświęconym Żołnierzom Wyklętym. Wtedy oboje wypluwaliśmy płuca. Hehe. Tym razem wiedziałem, że II bieg przełajowy w Sadlinkach, będzie dla mnie biegiem bez spinania się o dobry czas. Postanowiłem bowiem, że pobiegnę w roli sekundanta i motywatora. Aga ostatnie 24 miesiące  intensywnie pracuje nad sobą. Dzięki temu obecnie jest na minusie ponad 20kg. Jestem z niej bardzo dumny, i wspieram ją każdego dnia. Bieg przez lasy w okolicach Sadlinek, był jednym z takich motywujących ruchów. Pierwszy i, na pewno nie ostatni medal ma już na piersi. Będą kolejne… bo to i frajda i fajna pamiątka. Co do organizacji i trasy: malownicza, zróżnicowana i trudna - serio TRUDNA. Prawdziwy bieg przełajowy przez gęsty, piękny las. Liczne podbiegi, pagórki i… pokrzywy. Wpadłem w nie, niestety. Traktor Team, bo to oni są organizatorami biegów w Sadlinkach, zadbali o sprawną organizację, dobrą konferansjerkę, posiłek regeneracyjny, gadżety i upominki. Były zabawy dla starszych jak i młodszych. Każdy z uczestników biegu otrzymał ekologiczny medal wykonany z plastrów brzozy z wypalonymi napisami. Z podobnymi, ekologicznymi medalami spotkałem się już na drugiej grandzie na chwyty w Warszawie. Pochwalę się, że mam drewniany medal za III miejsce w w/w imprezie. Lubię takie oryginalne rozwiązania. Jak to na festynach, małych biegach i dożynkach bywa, nie zabrakło ochotniczej straży pożarnej. Można było oglądać strażacki wóz, założyć ochronny hełm i słodzić się – ku radości dziecięcych serc - w strażackiej wodnej kurtynie. Dopisała też pogoda. Polubiłem ostatnio trochę bieganie. O kurde… sam nie wierze w to, co piszę. Cóż, trzeba się przyznać do tego. Za pewne, co jakiś czas, będę uczestniczył w wybranych biegach. Jak zawsze jako jednostka treningowa. :) Na teraz podjąłem decyzję o udziale w półmaratonie.   Bądźcie zdrowi sportowcy i amatorzy.