Był sobie stres
21
Wrz
2017
Autor: Karola Kocieda
Przeczytano: 47
Komentarze: 0
Czasami, gdy słyszę historie różnych osób na temat genezy lub zaostrzenia ich choroby autoimmunologicznej, mam wrażenie, że zawsze zaczyna się ona od stwierdzenia: "..na początku był duży stres", "To się stało po wypadku/tragedii etc." albo "Ja na ogół wszystkim się stresuje", "moja praca to ciągły stres".
Ostatnio wiele się mówi o stresie. Jednak nie wszyscy są świadomi, co on tak naprawdę oznacza , jak jest poważny i przede wszystkim jak sobie z nim radzić. A jesteśmy bardziej zabieganym pokoleniem niż poprzednie, gdzie sen wg statystyk, jest najbardziej zaniedbaną podstawą. Stres to w końcu nie tylko czynniki świadome takie jak: szef choleryk, deadline, egzamin, korpo, wypadek, czy utknięcie w korku. Organizm przestawia się na „tryb ucieczki i walki” również w takich sytuacjach jak : niewyspanie, ciągła stymulacja kofeiną, stres umysłowy, stres emocjonalny, stres chemiczny, na skutek obciążenia toksynami, czy niestabilny poziom cukru albo chroniczne stany zapalne. A ile osób , które znacie poświęca się pracy, do tego trenuje 6 razy w tygodniu, gra na kompie do późnej nocy, a dopiero na końcu znajdują chwilę na sen.
Trzymasz czystą michę, trenujesz, a efekty wciąż nie są zadowalające? Może tu nie chodzi o gorsze geny, ale np. o zaniedbanie Twojego cyklu dobowego i ekspozycja na zbyt dużą ilość stresorów?
Bez wątpienia.. potrzebujemy stresu, zarówno fizycznego i emocjonalnego.
Adrenalina i kortyzol, produkowane w chwili stresu wyostrzają nam wzrok i słuch, wzmacniają mięśnie i zwiększają wydolność organizmu, żeby zwiększyć nasze szanse na przetrwanie w chwili zagrożenia. Nasz mózg natomiast potrzebuje obciążenia nauką, adaptowania się do zmian, by móc produkować hormony wzrostu nerwów odpowiadające za budowanie nowych połączeń nerwowych. Gdy obciążenie znika, w mózgu dochodzi do kurczenia- atrofii, to jak z mięśniami- nie ćwiczysz ich- nie rozbudujesz:). Jednak po stresie powinna przyjść radość i rozluźnienie, bo stres powinien być sporadyczny, chwilowy, a nie przewlekły. Ciągłe napięcie, ciągłe denerwowanie się, mówi nam o tym, że jesteśmy źle przystosowani i może mieć to na nas destrukcyjny wpływ, zarówno na ciało jak i umysł (pisałam o tym TU). Po uporaniu się ze stresorem, ciało powinno przetworzyć i wydalić krążące we krwi hormony, po czym wrócić do strefy bezpieczeństwa. Nie będzie to możliwe, gdy nadnercza wciąż będą stymulowane. Sytuacja, gdzie mamy do czynienia z przewlekłym stresem niesie ze sobą kaskadę problemów; zaburzone są procesy metaboliczne, co z kolei prowadzi do stanów zapalnych ciała i mózgu. Rośnie ryzyko cukrzycy, otyłości, chorób autoimmunologicznych, psychicznych, nowotworowych. A każdy stan chorobowy sam w sobie jest już przewlekłym stresem.
Kiedy mówimy o stresie warto wspomnieć o AUN - autonomicznym układzie nerwowym, czyli naszym systemie nerwów łączących mózg z resztą ciała. Składa się on z dwóch części: układu współczulnego i przywspółczulnego. I warto zapamiętać, że oba nigdy nie działają równolegle. Układ współczulny zajmuje się mobilizacją organizmu, działaniem w sytuacjach napięcia, przywspółczulny natomiast działa, gdy organizm czuje się bezpieczny - komórki wówczas wiedzą, że wszystko jest okej i mogą oddać się normalnej pracy - trawieniu, oddychaniu, produkcją hormonów, usuwaniem toksyn. Gdy jednak współczulny przejmuje kontrolę, reguły gry się diametralnie zmieniają. Przywspółczulny układ zatrzymuje się, a komórki przełączają się na tryb "ready to fight" - przygotowują się do walki lub ucieczki. Dlatego często mówię, żeby nie jeść w stresie, ponieważ Twój organizm nie myśli wówczas o trawieniu.
Gdy jesteśmy w stresie tarczyca przyspiesza metabolizm, a nadnercza zaczynają produkcję hormonów : adrenalina, noradrenalina oraz kortyzol, które podnoszą dodatkowo poziom cukru, dostarczając organizmowi niezbędnej energii. Podnosi się tym samym poziom insuliny, co na dłuższą metę może doprowadzić na insulinooporności. Tarczyca dostosowuje się do działań nadnerczy. Jeśli hormony stresu ciągle są produkowane, tarczyca tak samo ciągle grzeje silnik.
Z czasem niestety nadnercza wyczerpują zapasy, choć z punkty widzenia konwencjonalnego wszystko może wydawać się okej. Tarczyca, która będzie próbowała przejąć inicjatywę, jeśli nadal napotka na przewlekły stres, w końcu może się stać niedoczynna. I wtedy zapada totalne zmęczenie.
(więcej o hormonach pisałam TU)
Stres nie tylko zaburza poziom hormonów, ale i wpływa na kondycję wyściółki jelita, naczyń krwionośnych, mózgu i serca! Wszystko to razem zwiększa ryzyko wystąpienia bądź zaostrzenia choroby autoimmunologicznej . Oczywiście musi być gen, ale u osoby nie predysponowanej, też na zdrowiu się to odbije. Rachunek prędzej czy później przyjdzie. A forma może za to odejść.
Jak radzić sobie ze stresem?
Podstawą będzie pozbycie się stanów zapalnych, które powodują:
- nienaturalna dieta, produkty bogate w cukier i tłuszcze trans,
- nadmiar tłuszczy PUFA- omega 6, które stymulują stan zapalny
- brak snu
- przetrenowanie
- problemy trawienne
- stres chemiczny, fizyczny, emocjonalny,
- leki typu Apap,
- wirusy, pasożyty, grzyby, pleśń
- wahania glukozy.
- dbanie o regularny biorytm dnia
- unikanie podnoszenia kortyzolu wieczorem, w tym mocnych treningów siłowych,
- kontakt z naturą, wychodzenie na słoneczko,
- stymulacja nerwu błędnego dla wyrównania układów AUN:
⮜ Poprzedni artykuł
Proteinowy Pudding z Kalafiora
Następny artykuł ⮞