Kąpiele magnezowe to kit?

Radosław Smolik

Skuteczność doustnej suplementacji magnezu w leczeniu niedoboru tego składnika mineralnego została potwierdzona w sporej liczbie badań i jest zalecana, a zarazem praktykowana z powodzeniem. Ostatnimi czasy swoją popularnością cieszy się jednak podaż magnezu (a także innych pierwiastków) transdermalnie, a więc w postaci kąpieli lub kremów, czy olejków. Spotkać można coraz więcej twierdzeń, iż skuteczność metody przezskórnej jest wyższa od konwencjonalnej.

Czy taka praktyka ma jednak swoje poparcie i nie jest jedynie kwestią marketingu oraz mody promowaną przez wiele osób z branży?

Od razu na wstępie warto zaznaczyć, iż podstawową funkcją skóry jest działanie jako bariera między ciałem a środowiskiem zewnętrznym. Oznacza to, że zdolność absorpcyjna zdrowej skóry dla substancji z zewnątrz jest bardzo ograniczona, więc aby cokolwiek się przez nią wchłonęło, muszą zaistnieć odpowiednie warunki. Przykładowo, nie musimy unikać kąpieli w słonym morzu w obawie przed przedawkowaniem sodu. Ta bariera chroni również przed przenikaniem promieni ultrafioletowych (UV), chemikaliów, alergenów, czy mikroorganizmów. Aby przejść przez skórę, substancja musi przeniknąć przez naskórek lub zostać wchłonięta w obrębie gruczołów potowych, czy mieszków włosowych [1].

Jak się ma do tego magnez?

Pokonanie warstwy skóry w znaczących ilościach jest możliwe tylko dla substancji lipofilowych i niepolarnych. W roztworze chlorku magnezu, magnez występuje w postaci zjonizowanej i dlatego nie jest w stanie przeniknąć przez wspomnianą barierę. Z związku z tym absorpcja magnezu może być możliwa tylko w niewielkim obszarze gruczołów potowych i mieszków włosowych, jednak wspomniane rejony stanowią zaledwie 0,1% do 1% powierzchni skóry. Nawet jeśli substancja jest wchłaniana w tym obszarze, należy wziąć pod uwagę kwestię klinicznego znaczenia wchłoniętych ilości [1].

Dobra, dobra, „to tylko teoria”… Jak magnez wypada w badaniach interwencyjnych?

Badań dotyczących tytułowej materii jest stosunkowo mało, wiele ma pewne ograniczenia, a niektóre są szczególnie wątpliwej jakości. Przykładowo, często cytowaną publikacją w celu potwierdzenia skuteczności transdermalnej podaży magnezu jest praca Dr R.H. Waring’a [2]. 19 pacjentów poddawanych było kąpieli w temperaturze 50-55 ° C przez 7 dni w roztworze siarczanu magnezu. Jak się okazało wszyscy pacjenci z wyjątkiem trzech, odnotowali wzrost stężenia magnezu w osoczu, choć w niektórych przypadkach był on niewielki. Zanim popadniemy jednak w przedwczesny hurraoptymizm, warto zaznaczyć, iż badanie zostało wykonane na pracownikach szkoły przeprowadzającej badanie. Co więcej, w badaniu brakuje grupy kontrolnej, a także jakiejkolwiek randomizacji. Na domiar tego, temperatura wody w jakiej kąpali się respondenci była nad wyraz wysoka, przy czym można spekulować, że to szczególnie gorąca woda spowodowała uszkodzenia naskórka i zwiększenie przepuszczalności owego składnika mineralnego. Równie wątpliwe jest miejsce publikacji, gdyż badanie zostało opublikowane w Internecie, nie w naukowym, recenzowanym czasopiśmie.

Bardziej rzetelna praca została wydana w 2017 roku przez Kass L. i in. [3]. 25 uczestników zostało losowo przydzielonych do grupy przyjmującej krem magnezowy (56 mg/dobę – stosunkowo mała dawka) lub placebo przez dwa tygodnie. Dzienniki żywieniowe badanych były kontrolowane, a poziom magnezu sprawdzano w surowicy krwi i w 24-godzinnym wydalaniu z moczem. Badani otrzymali dokładne instrukcje aplikowania kremu, gdzie w przypadku placebo respondenci posiadali podobną maź, lecz nie zawierającą wspomnianego składnika. Wystąpił klinicznie istotny wzrost stężenia magnezu w surowicy po interwencji kremem magnezowym, której nie obserwowano w grupie placebo. Efekt ten, statystycznie istotny, dotyczył jednak tylko osób nie będących sportowcami, a w przypadku analizy moczu nie było znaczącej różnicy w stosunku do wartości wyjściowych.

Konkluzja?

Istnieją pojedyncze dowody na to, że magnez w szczególnych warunkach, prawdopodobnie może wchłaniać się przez skórę, jednak będąc rzetelnym należałoby użyć tego samego kremu, który podawany był np. w badaniu Kass’a L i in…

Na dzień dzisiejszy nie wiemy ile i w jakim stężeniu należałoby owego magnezu przyjmować aby osiągnąć konkretne dawki. W przypadku kąpieli, nie mamy pojęcia jak długo należy w wannie przebywać oraz w jakiej temperaturze. To wszystko jest aktualnie kwestią spekulacji i brakuje dowodów naukowych by wyciągać jakiekolwiek standardy lub rekomendacje. Warto oczekiwać kolejnych, być może zaskakujących, badań w tej materii.

Biorąc jednak pod uwagę, iż podaż doustna suplementów z magnezem jest zdecydowanie skuteczna, to w takim wypadku korzystanie z nieudowodnionych naukowo metod wydaje się być pozbawione sensu.

*Jako ciekawostkę dodam, że z definicji suplement nie może być wprowadzany do obrotu w postaci podjęzykowej, donosowej, przezskórnej, wstrzykniętej lub jakiejkolwiek innej, z wyjątkiem przyjmowania doustnego. W takim wypadku przyjmowanie magnezu za pomocą kąpieli/kremów/olejków - nie jest suplementacją. To bardziej zabieg kosmetyczny 😉

Tagi: chlorek magnezu, kąpiele magnezowe, magnez

5 komentarzy

  1. Avatar

    Regularnie co pół roku robię badania poziomu magnezu. Zawsze był poniżej normy, pomimo sumiennego zażywania magnezu w postaci tabletek o wysokim stężeniu i wchłanialności. Dopiero kąpiele stóp w chlorku magnezu spowodowały polepszenie wyników, teraz są o wiele wyższe i oczywiście w normie.

  2. Avatar

    Płytki artykuł z całym szacunkiem. A zapytam co z plastrami dla palaczy, z plastrami antykoncepcyjnymi, przecibòlowymi dla dzieci? Ściema, nie sádze. Jedyna kwestia niewchłaniania się może być grubość i zanieczyszczenie skòry, ewentualnie nadmiar pierwiastka, dla ktòrego Mg jest antagonistà. Sugeruje przejrzenie chociażby sposobu interpretacji wynikòw badania włosa w kraju i za granicà przez dobre labolatoria. 🙂

  3. Avatar

    Ściema,ściema,ściema.Od kilku lat stosuję kąpiele magnezowo – sodowe.Efekty zdrowotne rewelacja.Trzeba wypróbować,zobaczyć efekty.Papier przyjmie wszystkie „naukowe”argumenty.A co z Balneologią?

  4. Avatar

    Kurde mówicie co chcecie ale od dwóch tygodni robię sobie takie kąpiele I może to efekt placebo ale nastrój mi się poprawił. Czuje po tych kąpielach większy spokój, jestem mniej nerwowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *