Suplementacja selenem – czy ma sens? Czy jest bezpieczna?

Paweł Szewczyk

Niedawno miałem przyjemność napisać nieco dłuższy tekst na temat selenu – jego roli, źródeł, zapotrzebowania i zaburzeń związanych z niedoborem lub ewentualnym nadmiarem. W dzisiejszym wpisie chciałbym skupić się na suplementacji tym związkiem i rzucić nieco światła na kwestie zasadności i bezpieczeństwa tych zabiegów.

Suplementacja selenem ostatnimi czasy stała się przedmiotem wielu dyskusji. Mówi się o niskim spożyciu, o znacznie niższej niż wcześniej się wydawało zawartości selenu w pokarmach (głównie orzechach, gdzie decydującą rolę odgrywa gleba i warunki uprawy, a w importowanych orzechach brazylijskich zawartość selenu jest często stosunkowo niska). Niektórzy naukowcy od lat sugerują, że suplementacja selenem wśród populacji Polski, głównie ze względu na możliwą profilaktykę chorób sercowo-naczyniowych. Stwierdzenia te opierane są zwykle na dotychczasowych pomiarach dokumentujących stosunkowo niskie stężenie selenu w osoczu naszych rodaków, podobnie jak szacunki jego średniego spożycia. Równie często jednak podkreśla się konieczność zachowania należytej ostrożności w związku z ewentualną suplementacją, o tym jednak pod koniec tekstu.

Dlaczego myśli się o suplementacji selenem? Jak niedobory selenu mogą wpływać na ustrój?

Miażdżyca

Jedna z najpowszechniejszych chorób układu sercowo-naczyniowego. Zmiany miażdżycowe notuje się już u płodów (tak, to nie schorzenie dotykające tylko otyłych palaczy w średnim wieku cierpiących na nadciśnienie!) – z biegiem czasu jest „tylko gorzej”, a to jak nasilone one będą – zależy głównie od nas i stanu naszego organizmu, jego odżywienia oraz, co bardzo istotne, poziomu stanu zapalnego toczącego się w nim. Im większa ilość reaktywnych form tlenu – tym szybszy i bardziej nasilony proces modyfikacji zmian w naczyniach krwionośnych – do najistotniejszych procesów zaliczyć należy zachwianie przepuszczalności śródbłonka naczyniowego. Jednocześnie elementy komórek i lipoprotein „łatwiej” i „chętniej” przylegają do środowiska pod śródbłonkiem. Selen, o czym wspominałem ostatnio, jest jednym z najważniejszych składowych selenoenzymów, między innymi peroksydazy glutationowej, która to pełni ważną rolę w obronie przeciwutleniającej naszego ustroju. Jej wpływ polega na redukcji reaktywnych form tlenu (np. nadtlenku wodoru). Odpowiednie stężenie selenu warunkuje prawidłowa aktywność wspomnianego enzymu. W przypadku niskiego spożycia – jego wzrost lub wprowadzenie suplementacji istotnie przyczynia się do maksymalizacji aktywności enzymu.

Peroksydaza glutationowa wywiera także wpływ na uwalnianie kwasu arachidonowego – hamuje ten proces, przyspiesza także przemianę rozmaitych substancji, w tym nadtlenków lipidów, które przez jądrowy czynnik transkrypcyjny (NF-kB) prowadzą do wzrostu agregacji (przylegania) płytek krwi oraz wystąpienia skurczu naczyń, które to procesy wpływają prozakrzepowo, maksymalizacji procesu zapalnego i mechanicznych uszkodzeń śródbłonka.

Sugeruje się także, że wpływ selenu może obejmować również minimalizację procesu utleniania cząsteczek cholesterolu LDL. Wydaje się, że jedna z form peroksydazy, redukująca właśnie produkty utleniania LDL, współdziała ściśle z alfa-tokoferolem, zawartym w cząsteczkach cholesterolu.

Omawiany enzym selenozależny może również poprawiać metabolizm homocysteiny oraz wspierać detoksykację jonów metali ciężkich. Podwyższone stężenie homocysteiny uznane jest za niezależny czynnik ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych. Jej wpływ upośledzający funkcje komórek opiera się (po raz kolejny) o reakcje wolnorodnikowe, w przebiegu których peroksydaza glutationowa odgrywa kluczową (obok katalazy – innego z enzymów przeciwutleniających) rolę.

Miażdżyca i choroba niedokrwienna serca

Działanie przeciwmiażdżycowe selenu wydaje się czynić z niego także oręż w walce przeciwko rozwojowi choroby niedokrwiennej serca (zwanej też chorobą wieńcową). Ponad 98% jej przypadków powodowanych jest właśnie miażdżyca naczyń tętniczych. Badania ostatnich dekad pozwoliły zaobserwować, ze osoby z niższym stężeniem selenu w surowicy może dotykać większe ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca, aniżeli część populacji lepiej odżywioną selenem. Wnioskuje się, iż istotny wpływ ma tutaj ograniczenie powstawania zmian miażdżycowych. Trudno jednak stwierdzić z całą pewnością czy samo odpowiednie odżywienie selenem będzie znacząco wpływało na prewencję tej jednostki chorobowe, gdyż wyniki badań naukowych dają rozbieżne rezultaty

Zawał serca a odżywienie selenem

Badania z udziałem osób po zawale mięśnia sercowego i zdrowych pozwoliły zaobserwować, iż niedobory selenu w istotny sposób przyczyniają się do wzrostu ryzyka zawału, a po skorygowaniu o inne czynniki ryzyka – zależność jest jeszcze wyraźniejsza. Inne doniesienia, pochodzące z Nowej Zelandii, gdzie gleby nie obfitują w omawiany niemetal, przyniosły informacje mówiące o niemal 6% niższym stężeniu selenu w surowicy krwi osób po przebytym zawale w porównaniu z osobami zdrowymi. Badania prowadzone w 10 europejskich krajach nie potwierdziły tych rewelacji – analiza danych prawie 1500 pacjentów przyniosła dane na temat wzrostu ryzyka zawału jedynie w populacji Niemiec. W przypadku pozostałych krajów wydaje się, iż stężenia selenu notowane wśród członków populacji nie wpływają negatywnie na ryzyko zawału mięśnia sercowego. Podobnie badanie lekarzy z USA, u których stężenie selenu w surowicy było stosunkowo wysokie (u większości >80 mcg/l), nie wykazało zależności pomiędzy ryzykiem zawału, a stężeniem selenu. Po analizie danych autorzy polskiego przeglądu sugerują, iż w przypadku populacji o wyższym stopniu odżywienia selenem (a co za tym idzie z wyższymi stężeniami tego pierwiastka w surowicy) – dodatkowe spożycie/suplementacja selenem nie będzie wiązała się z wpływem protekcyjnym względem zawału serca, w przypadku występowania niedoborów – jak najbardziej sugeruje się taki wpływ.

Eksperymenty z użyciem modeli zwierzęcych przyniosły informacje na temat uszkodzeń mięśnia sercowego wynikłych z jego niedokrwienia i ponownego przywrócenia prawidłowego ukrwienia. Okazało się, że gryzonie (szczury) z wyindukowanym niedoborem selenu charakteryzowała istotnie większy poziom szkodzeń. Oceniano także skuteczność ich obrony antyutleniającej – odnotowano, iż aktywność peroksydazy glutationowej w grupie niedoborowej była (zależnie od ocenianej frakcji) nawet 3-6 krotnie niższa. Autorzy konkludują, iż niedobory selenu istotnie przyczyniają się do wzrostu poziomu uszkodzeń serca w przypadku epizodów niedokrwienia. W innych pracach dowiedziono, iż wyższe stężenie selenu we krwi zwierząt wpływa na szybsze tempo regeneracji poniedokrwiennej tanek serca, sprzyja ograniczeniu epizodów arytmii oraz uwalniania sercowej frakcji kinazy kreatynowej.

Choroba Keshan i choroba Kasina-Becka– selenowy unikat

O chorobie Keshan wspominałem już w ostatnim tekście. Jej nazwa pochodzi od rejonu w Chinach, gdzie gleby są wybitnie ubogie w selen, określana jest także kardiomiopatią rozstrzeniową. W związki z powyższym – jego spożycie jest nikłe, podobnie jak poziom odżywienia mieszkańców tym pierwiastkiem. Stan ten udokumentowano zarówno oceniając jego stężenie we krwi, jak również paznokci obywateli. Jednocześnie wypada nadmienić, iż występowanie choroby Keshan obserwuje się nie tylko w rejonie o tej samej nazwie, ale także w innych częściach Chin, gdzie diety mieszkańców są mało urozmaicone*. Gleby ubogie w selen oraz niskoselenowa dieta występują także na obszarach Syberii. Mimo braku jasności co do patogenezy choroby – niedobory selenu oraz witaminy E podaje się za czynnik środowiskowy, predysponujący do jej wystąpienia (dyskutuje się także stany niedoborowe molibdenu i cynku oraz narażenie na bar lub ołów). Za konieczny warunek podaje się także wystąpienie infekcji, w przebiegu której dochodzi do wzrostu poziomu stresu oksydacyjnego (który w przypadku niedoboru selenu jest bardziej nasilony). Wspomniane schorzenie dotyka przede wszystkim dzieci i młode kobiety, uszkadzając ich serca i inne mięśnie prążkowane. W jej przebiegu dochodzi do powstawania ognisk martwiczych rozwijających się wraz ze zwłóknianiem tkanek. Prowadzi do niewydolności układu krążenia, zaburzeń rytmu serca, występowania zakrzepów wewnątrz jego jam. Z pozasercowych dolegliwości notuje się przekrwienie wątroby, degenerację przepony i upośledzenie wydzielania trzustkowego.

Co ciekawe – również w Chinach notuje się obszary gdzie spożycie selenu jest niezmiennie wysokie a co za tym idzie – wręcz niebezpieczne. Mieszkańcy niektórych regionów spożywają nawet do 5mg selenu dziennie!

* Jeszcze parę dekad temu schorzenie te dotykało znacznie większej ilości mieszkańców, aktualnie sytuacja została względnie opanowana dzięki profilaktycznej suplementacji, a także urozmaiceniu diet mieszkańców poprzez dostęp do innych rodzajów żywności.

Choroba Kashina-Becka to inaczej endemiczna osteoartropatia. Dotyka głównie dzieci przed ukończeniem 13 roku życia, a objawia się występowaniem zmian struktury chrząstek i kości. Układ kostny zostaje zdeformowany, a chrząstki ulegają degeneracji i martwicy. W efekcie obraz kliniczny przypomina nieco reumatoidalne zapalenie stawów, często notuje się także skrócenie długości palców u stóp i dłoni i upośledzenie wzrastania. Prócz niedoboru selenu za istotny element sprawczy endemicznej osteoartropatii uznaje się również deficyt jodu.

Czy suplementacja selenem rzeczywiście pomaga?

2011 był rokiem publikacji meta-analizy prac dotyczących efektów suplementacji selenem na prewencję rozwój nowotworów. włączono dane obejmujące ponad 150000 osób. Analiza pozwoliła stwierdzić, że istnieją pewne przesłanki by twierdzić, iż suplementacja selenem w populacjach z występowaniem jego niedoborów lub o znacznie podwyższonym ryzyku nowotworzenia może przynieść korzystny efekt zdrowotny.

W 2017 opublikowano przegląd systematyczny i meta-analize oceniającą wpływ suplementacji selenem na chorobę niedokrwienną serca. Przeanalizowano 16 prac, włączających niemal 44000 pacjentów. Okazało się, że selen obniża poziom CTP i powoduje wzrost poziomu peroksydazy glutationowej, jednak… Nie odnotowano wpływu na chorobę niedokrwienną serca oraz śmiertelność, a także poziomy lipidów.

Rok później, w 2018 podjęto ponowną próbę oceny wpływu suplementacji selenem na profil lipidowy. Włączono 11 prac, zrzeszających ponad 1200 uczestników. Wyniki były nieco odmienne niż wcześniej, jednak wciąż nie rewolucyjne. Efekt suplementacji okazał się być na granicy istotności statystycznej w kwestii wpływu na poziom trójglicerydów oraz cząsteczek cholesterolu o bardzo niskiej gęstości (VLDL).

Również w 2018 wyszła meta-analiza i przegląd systematyczny traktujący o selenie w chorobie Gravesa-Basedowa. Tym razem na tapetę wzięto 10 prób i niemal 800 pacjentów. Suplementacja selenem okazała się przynosić poprawę w stanie chorych, jednak wyłącznie w stosunkowo krótkiej perspektywie czasowej. Poziom wolnej tyroksyny (Ft4) oraz wolnej trójjodotyroniny (Ft3) ulegał ograniczeniu na przestrzeni pierwszych 3 oraz 6 miesięcy, jednak po upływie 9 – zanikał. Podobnie sprawa wyglądała z modyfikacją (wzrostem) poziomu hormonu tyreotropowego/tyreotropiny (TSH)

Na zakończenie tego przydługiego wywodu na temat doniesień naukowych – nasza rodzima publikacja z tego roku (2019), stanowiąca przegląd systematyczny randomizowanych prób kontrolowanych placebo (RCT), a dotycząca efektywności i bezpieczeństwa suplementacji selenem w przebiegu cukrzycy typu 2 u dorosłych. 4 RCT, niemal 250 uczestników, protokoły trwające 8-12 tygodni i dawki na poziomie 200 (w przypadku 3 prób) lub 960 (1 próba) mcg/d i… nic. Autorzy podkreślają, że dane do których udało im się dotrzeć są mocno rozbieżne, zarówno pod względem protokołów doświadczeń, jak również wyników, w związku z czym ani nie mogą włączyć ich do meta-analizy, ani wystosować jednoznacznych konkluzji. Przykre, pozostaje czekać na dalsze informacje ze świata nauki.

Niewątpliwie niezbędny, jednak jakiż niebezpieczny

W literaturze naukowej jako istotne powikłanie nieprzemyślanej i długotrwałej suplementacji podaje się wzrost ryzyka rozwoju oporności tkanek na insulinę, a w efekcie cukrzycy typu 2. Inne z niekorzystnych działań mogą obejmować uszkodzenie płuc, wątroby, odbarwienie płytki paznokci, zaburzenia żołądkowo jelitowe i neurologiczne, a nawet śmierć. Jednak po kolei…

W świetle zaleceń WHO podaż selenu nie powinna być wyższa niż 70mcg/dzień, a przyjmowanie istotnie wyższych dawek, na poziomie 400-700mcg może prowadzić do toksozy, już dawno odeszło się od wiary w ideę „im więcej tym lepiej” w kontekście antyoksydantów wszelkiego typu. Nadmierna konsumpcja/suplementacja selenu może paradoksalnie prowadzić do wzmożonej produkcji reaktywnych form tlenu, powodujących stres oksydacyjny. W dalszej kolejności uszkodzeniu mogą ulegać nici DNA. Nim jednak do tego dojdzie pojawiają się pierwsze symptomy zatrucia selenem – nudności, biegunka, wymioty, wypadanie włosów, ogólne rozbicie i osłabienie.

Selenoza to nieco bardziej odległy skutek nadkonsumpcji tego pierwiastka. Przedłużająca się ekspozycja na zbyt duże jego dawki prowadzi do upośledzenia pracy (a finalnie uszkodzenia samego narządu) wątroby, zaburzeń procesu produkcji elementów morfotycznych krwi, ograniczeniem lub zanikiem płodności, zaburzeniami neurologicznymi. Często występują także uszkodzenia skóry (pękanie, wysypka) lub jej wytworów (pękanie i odbarwianie paznokci, wspomniane już wypadanie włosów). Dane obserwacyjne i kliniczne pozwalają także sądzić, iż nadmierne spożycie selenu może na przestrzeni czasu prowadzić do istotnego wzrostu ryzyka rozwoju cukrzycy typu 2 poprzez wpływ na komórki produkujące insulinę oraz wrażliwość tkanek na działanie tego hormonu. Badania w których wzięło udział ponad 7000 osób udokumentowały, że każde dodatkowe 10mcg selenu spożywanego w ciągu doby może zwiększać ryzyko rozwoju cukrzycy o niemal 30%!

Podsumowanie

Czy suplementować selen? Osobiście w większości przypadków bym się wstrzymał. Owszem, pierwiastek ten jest niesłychanie ważny i wielozadaniowy, a jego niedobory mogą sporo namieszać. Warto w związku z tym sięgać po orzechy, nasiona roślin strączkowych, a także drożdże, które mogą być jego cennym źródłem. Biorąc jednak pod uwagę stosunkowo wąski zakres dawek mogących dawać pewne benefity (głównie przez zażegnanie/ograniczenie niedoborów) i to w jak łatwy sposób można doprowadzić do „podtrucia” selenem, a w efekcie pogorszenia stanu zdrowia – nie jestem i najpewniej nie będę zwolennikiem suplementowania tego pierwiastka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *