Nawadnianie w sporcie i nie tylko – część 1 – istotny wstęp
Często mówimy o tym by pić. Pić dużo, pic wodę, popijać płyny między posiłkami, włączać do jadłospisu owoce, warzywa i koktajle czy zupy będące źródłem płynów… Efekt niejednokrotnie niestety jest mizerny, również u osób aktywnych. W niniejszym cyklu tekstów chciałbym przedstawić Wam zalecenia dotyczące nawadniania, samą rolę spożywania płynów u osób aktywnych, a także możliwe konsekwencje bagatelizowania tej podstawowej potrzeby organizmu.
Ilości te maksymalizowane są oczywiście w gorącym środowisku lub… podczas uprawiania aktywności fizycznej. Jak mawiają – ruch to zdrowie prawda? Pod warunkiem, że dbasz o nawodnienie!
Wyobraź sobie, ze aktywność fizyczna przysparza wydatku na poziomie ok. 0,5-2 l płynów/godzinę, a w momencie gdy przebiega w podwyższonej temperaturze otoczenia ilość ta może wzrastać (do nawet ok. 6 litrów). Warto również zaznaczyć, ze utrata płynów (nieuzupełniona) ciągnie za sobą wzrost temperatury ciała (ok. 0,2*C na każdy 1 kg m.c. sportowca). Dodaj dwa do dwóch i zauważ jak łatwo się „przegrzać”…
Podczas wysiłku wytwarzasz nawet 100-krotnie więcej ciepła (za sprawą wzrostu przemian metabolicznych o 15000-20000%), a Twój organizm, by nie uległ przegrzaniu (byś nie ugotował się od wewnątrz), dąży do rozproszenia ciepła do otaczającego środowiska. Oczywiście – wzrasta temperatura powłok skórnych, przyspiesza oddech – te mechanizmy zwiększają wydatkowanie ciepła, jednak nie są wystarczające. Z pomocą przychodzi pot – rozpraszanie energii cieplnej w kontakcie wody z powietrzem (pot – otaczający świat) jest zdecydowanie bardziej wydajne aniżeli promieniowania z „suchej” skóry. Zakłada się, że w momencie gdy temperatura otoczenia przekracza 35*C parowanie potu to jedyna wartościowa metoda wydatkowania ciepła.
Woda – niby takie nic, a ile zmienia
Woda jest elementem niezmiernie istotnym, określanym nawet jako „milczący składnik odżywczy”. Nie dostarcza co prawda energii ani makroskładników, dostarcza jednak pewnych ilości składników regulujących i budulcowych (pod postacią składników mineralnych). Jednocześnie, co istotniejsze, tworzy prawidłowe środowisko, umożliwiając utrzymanie dynamicznej równowagi organizmu i przebieg procesów biochemicznych. Mówiąc trywialnie – zapewnia nam przeżycie. W kontekście sportu pozwala także na utrzymywanie odpowiednio wysokiej wydajności oraz funkcji kognitywnych na nienagannym poziomie, ale o tym później. Nie sposób nie wspomnieć o detoksie wodnym (nie myślcie jednak o głośnych hasłach z kolorowych czasopism, nie każę się Wam wewnętrznie podtapiać by wypłukać urojone złogi). Woda tworzy środowisko w którym to mogą ulec rozpuszczeniu szkodliwe i toksyczne substancje. Niedobory wodne zatem mogą sprzyjać nagromadzeniu substancji niepożądanych i „podtruwaniu” organizmu. Toksyny rozpuszczalne w wodzie wydalamy zazwyczaj z moczem lub potem, a także przez przewód pokarmowy jako masy kałowe. To jest prawdziwy detoks!Straty wody – większe niż mogło by się wydawać
Średnie straty wody sięgają około 2500-2700 ml/dobę (i to w spoczynku w klimacie umiarkowanym!). Składają się na to:- Utrata przez układ wydalniczy – wraz z moczem – około 1500 ml
- Utrata przez układ oddechowy – wraz z wydychaną parą wodna – około 550 ml
- Utrata przez powłoki skórne – wraz z potem – około 600 ml