Nie ma bezpiecznej ilości alkoholu?

Radosław Smolik

Alkohol w świetle szeroko pojętego zdrowego stylu życia bywa tematem szczególnie kontrowersyjnym. Popularnym przekonaniem bywa stanowisko, iż istnieje pewna bezpieczna ilość alkoholu, którego konsumpcja w umiarkowanym zakresie niesie za sobą nawet korzyści w sferze zdrowia. Jego właściwości prozdrowotne mają odnosić się do zmniejszenia ryzyka chorób układu krążenia, czy nawet śmierci. Czy przedstawione twierdzenie znajduje jednak potwierdzenie w świetle literatury naukowej?

Konsekwencje spożycia etanolu

Spożywanie alkoholu, szczególnie w dużych ilościach, jest istotnym czynnikiem ryzyka dla wielu problemów zdrowotnych, a zatem jest głównym czynnikiem przyczyniającym się do globalnego obciążenia chorobami. Zasadniczym problemem wydają się być zaburzenia alkoholowe (Alcohol Use Disorder; AUD), lecz już minimalne ilości mogą przyczyniać się do wzrostu ryzyka niektórych chorób [1].

Już ponad 10 lat temu stwierdzono, iż istnieją wystarczające dowody by sklasyfikować napoje alkoholowe jako rakotwórcze dla ludzi. W szczególności udokumentowany jest związek przyczynowy między spożyciem alkoholu a rakiem jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku, wątroby, jelita grubego i żeńskiej piersi, przy czym względne ryzyko rośnie liniowo wraz ze wzrostem spożycia alkoholu [1,2].

O ile w przypadku nowotworów negatywny wpływ etanolu raczej nie podlega deliberacji, o tyle kontrowersyjny wydaje się efekt konsumpcji napojów wyskokowych w kontekście ryzyka chorób układu krążenia, czy nawet ogólnej śmiertelności. Co zaskakujące wiele danych naukowych, które opierały się na badaniach obserwacyjnych wskazywało, że związek ze spożyciem alkoholu jest reprezentowany przez krzywą w kształcie litery J. Oznacza to, że regularne, umiarkowane spożycie etanolu przynosi efekt "ochronny" i co za tym idzie - osoby umiarkowanie pijące mają potencjalnie mniejsze ryzyko ów chorób, w stosunku do niepijących. Co jednak naukowcy nadmieniają - nieregularna, wysoka konsumpcja (np. 7 drinków raz w tygodniu, zamiast 1 drinka codziennie) znosiła ten korzystny efekt [1,3,4].

Taki stan rzeczy był rzeczywiście niezwykły i zastanawiający. Mimo że naukowcy zaznaczali by zachować sceptycyzm i nie wyciągać radykalnych wniosków - wieść się rozeszła. Umiarkowana konsumpcja trunków w obiegowych przekonaniach została uznana za prozdrowotną. Czy słusznie?

Badania obserwacyjne i ich ograniczenia

Badania obserwacyjne, które wykonuje się zazwyczaj na bardzo dużej grupie ludzi , polega na analizie określonych zdarzeń, przy czym ekspozycja na dany czynnik nie zależy od protokołu badania. Takie badania są więc kluczowe do ustalenia dowodów na związek między np. spożyciem danej substancji a ryzykiem konkretnej choroby, lecz charakteryzują się również strategicznym ograniczeniem - nie mają zdolności do przypisywania związku przyczynowo-skutkowego i ograniczają się jedynie do korelacji.

14 kwietnia 2018 roku opublikowano przegląd, w którym przeanalizowano metodykę badań obserwacyjnych w kontekście konsekwencji spożycia etanolu. Podejrzewano, iż niektóre osoby, które nie spożywały alkoholu, robiły to ze względu na zły stan zdrowia i "zakłamywały" statystykę. W związku z tym w ów analizie uwzględniono informacje z 83 badań prospektywnych, z których każda wykorzystywała zasadniczo podobne metody do ilościowego oznaczania spożycia alkoholu, rejestrowania czynników ryzyka oraz ustalania przyczyny zgonów. Zaklasyfikowano 786 787 uczestników [5].

Głównym odkryciem tej analizy było to, że próg najniższego ryzyka dla zgonu z jakiejkolwiek przyczyny wynosił około 100 g na tydzień. W przypadku mężczyzn oszacowano, że długotrwała redukcja spożycia alkoholu z 196 g na tydzień (górna granica zalecana w wytycznych USA) do 100 g na tydzień lub poniżej wiązała się z około 1-2 latami dłuższej oczekiwanej długości życia w wieku 40 lat [5].

Wykazano również, że związek między spożyciem alkoholu a ryzykiem chorób układu serowo-naczyniowego obejmuje kilka wyraźnych i przeciwnych krzywych tzw. "dawka-odpowiedź", a nie pojedynczą krzywą w kształcie litery J. Wyższe spożycie alkoholu było w przybliżeniu liniowo powiązane z większym ryzykiem wszystkich podtypów udaru, choroby wieńcowej (z wyłączeniem zawału mięśnia sercowego), niewydolności serca i kilku mniej powszechnych podtypów choroby sercowo-naczyniowej [5].

Wiadomo, że zarówno ciśnienie krwi, jak i HDL-C zwiększają się w odpowiedzi na spożycie alkoholu. Sugeruje się wiec, że podwyższone skurczowe ciśnienie krwi może pośredniczyć w pozytywnym związku spożywania alkoholu z udarem i chorobą niedokrwienną serca, natomiast wzrost HDL-C może pośredniczyć w odwrotnym powiązaniu spożycia alkoholu z zawałem mięśnia sercowego [5].

Podsumowanie

W świetle obecnej literatury naukowej, regularne (nawet umiarkowane) picie alkoholu nie wydaje się być najrozsądniejszym pomysłem. Mimo że istnieją dowody, iż zwiększone spożycie alkoholu było logarytmicznie powiązane m.in. z niższym ryzykiem zawału mięśnia sercowego, to w bilansie zysków i strat (gdzie każda dawka alkoholu zwiększa ryzyko chorób nowotworowych, a spożycie ponad 100 g na tydzień zwiększa śmiertelność z wszystkich przyczyn) nie wydaje się to przekonujące.

Tagi: alkohol, badania obserwacyjne, choroby układu krążenia, ryzyko zgonu, śmiertelność

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *