Dieta rozdzielna – czy ma sens?

Radosław Smolik

W niektórych kręgach stosunkowo popularne bywa przekonanie, że pewnych grup pokarmów, a właściwie składników odżywczych, nie należy ze sobą łączyć. Ma to być konsekwencją różnic w trawieniu i wchłanianiu konkretnych substratów. Bowiem przykładowo węglowodany oraz białka wymagają skrajnie innego pH. Proteiny zaczynają być rozkładane w środowisku kwaśnym, natomiast węglowodany – zasadowym.

Sama logika podpowiada więc, że konsumpcja obu naraz może trochę namieszać. Sugeruje się, że brak rozdzielania poszczególnych składników odżywczych w kontekście jednego posiłku prowadzi przede wszystkim do dolegliwości ze strony układu pokarmowego, a wręcz uszczerbek na zdrowiu. Czy jednak rzeczywiście?

Na wstępie trochę fizjologii

Warto zdać sobie sprawę, że to, iż przytoczone już białka i węglowodany wymagają różnego środowiska i pH, wcale nie oznacza, że prowadzi to do swego rodzaju „konfliktu”. Węglowodany swój rozkład rozpoczynają już w jamie ustnej, natomiast dalsze trawienie odbywa się w dwunastnicy i jelitach. W przypadku białka wygląda to trochę inaczej. Trawienie białek rozpoczyna się w kwaśnym środowisku żołądka, skąd przechodzi do dwunastnicy i jelit (gdzie nie wymaga już niskiego pH). Z tej perspektywy, założenie „diety rozdzielnej” traci więc pierwotny sens. Co więcej - przykładowo sok trzustkowy, neutralizujący kwaśną treść pokarmową dostającą się z żołądka do dwunastnicy i dalszej części jelit, zawiera enzymy trawiące różne składniki pokarmu - zarówno węglowodany, tłuszcze jak i białka. A więc niezależnie od tego, czy spożyjemy pokarm będący np. źródłem wyłącznie skrobi, wyłącznie protein lub też ich połączenia - trzustka i tak wydzieli pełen pakiet enzymów.

Odwołanie do natury

Obalenia założeń diety rozdzielnej nie wymaga nawet znajomości fizjologii - wystarczy zwrócić uwagę na skład wielu „naturalnych” produktów. Przykładowo w 100 gramach nasion soi znajdziemy 20 g tłuszczu, 34 g białka i 17 g węglowodanów, w takiej samej ilości czerwonej soczewicy - 49 g węglowodanów, 25 g białka i 3 g tłuszczu, a w orzechach nerkowca - 44 g tłuszczu, 33 g węglowodanów i 18 g białka. Ludzki organizm to zbyt mądra maszyna, by mogła pozwolić sobie na takie „niedopatrzenie” jak brak możliwości trawienia różnych składników odżywczych w tym samym czasie.

A co z redukcją tkanki tłuszczowej?

Propagatorzy takiej strategi żywieniowej wysuwają niekiedy również stwierdzenie, że taka dieta jest skuteczniejsza w utracie tłuszczu zapasowego od konwencjonalnego odpowiednika. Takie przeświadczenie jest dość zaskakujące biorąc pod uwagę już samą logikę i analogię pierwotnego założenia diety rozdzielnej. W końcu przecież jeżeli białka, tłuszcze i węglowodany utrudniałyby wzajemne trawienie to organizm przyswajałby ich mniej, co w konsekwencji oznaczałoby dostarczenie mniejszej ilości kalorii i tym samym sprzyjanie redukcji tłuszczu zapasowego. To jednak dalej hipotetyczne rozważania.

Co ciekawe - hipoteza diety rozdzielnej w kontekście utraty masy ciała została sprawdzona eksperymentalnie. W badaniu Golay A i in. wzięło udział 54 otyłych osób, które podzielono na dwie grupy:  spożywającą dietę rozdzielną, która zapewniała 1100 kcal/dzień i składała się z 25% z białka, 47% - węglowodanów i 25% tłuszczu oraz dietę zbilansowaną, która także zapewniała 1100 kcal/dzień i składała się z 25% z białka, 47% - węglowodanów i 25% tłuszczu. Obie grupy różniły się więc wyłącznie rozkładem składników odżywczych w ciągu dnia.

Jak się okazało - nie było znaczącej różnic w wielkości utraty masy ciała na diecie rozdzielnej (6,2 +/- 0,6 kg) lub zbilansowanej (7,5 +/- 0,4 kg). Stężenia glukozy w osoczu na czczo, insuliny, cholesterolu całkowitego i triacyloglicerydów zmniejszyły się znacząco w obu grupach, bez różnic między dietami. Całkowita utrata tkanki tłuszczowej była wyższa na diecie zbilansowanej, chociaż różnice nie osiągnęły istotności statystycznej. Ogólnie - bez szczególnych różnic (choć na korzyść diety zbilansowanej).

Ponadto - istnieją dowody, że dieta rozdzielna może prowadzić do mniejszych wydatków energetycznych związanych z termicznym efektem pożywienia - hipotetycznie sprzyjając gorszym rezultatom w kontekście redukcji tkanki tłuszczowej. Potraktowałbym to jednak raczej jako formę ciekawostki.

Dochodząc do konkluzji - dieta rozdzielna nie ma uzasadnienia w świetle fizjologii ludzkiego ciała i nie niesie za sobą dodatkowych korzyści (chociażby biorąc pod uwagę utratę masy ciała). Jej wprowadzenie jest jednak nieszkodliwe dla zdrowia i może być praktykowane przez osoby, które są przekonane o jej nadzwyczajnych właściwościach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *