Moja strategia przy hashimoto i cukrzycy tupu 1
08
Lut
2018
Autor: Karola Kocieda
Przeczytano: 50
Komentarze: 0
Obiecałam Wam update w moich poczynaniach dotyczących mojej diety, powrotu do menu glutenu (?) i planu treningowego. Dla osób, które mnie nie znają napiszę pokrótce, że mam:
- niedoczynność tarczycy i zapalenie tarczycy Hashimoto od dwóch lat
- cukrzycę typu 1 od roku
Za każdym razem kiedy trafiałam do lekarzy, czy z jedną czy z drugą chorobą, gdzie badania lekarskie były moją inicjatywą, ze względu na obserwowane zmiany organizmu, słyszałam, ze mój stan musi się pogorszyć, by rozpocząć leczenie. Dla mnie, osoby pasjonującej się i studiującej dietetykę kliniczną, nie miało to kompletnie sensu. Mam czekać i siedzieć na dupie, aż moja tarczyca czy trzustka totalnie przestaną działać ? Taka procedura prowadziłaby tylko do kolejnych zniszczeń organizmu i coraz większego obniżenia jakości mojego życia. A ja tu wiecznie byłam zmęczona, nie potrafiłam się skupić, zawodziła mnie pamięć, miałam kłopoty żołądkowe, bolały mnie stawy, pogorszył wzrok i stan skóry oraz przytyłam z 10 kilo.
Postanowiłam działać sama, wykorzystując wiedzę z licznych szkoleń dietetycznych oraz konsultując się z ludźmi z tej branży. Bo jaki miałam wybór? Zrobiłam odpowiednie badania, które potwierdziły jednostki chorobowe, znalazłam dobrych lekarzy, którzy mi przepisali hormony, podporządkowałam pod siebie dietę i trening, oraz zaczęłam zażywać indywidualnie dobrane suplementy. Większość moich Czytelników wie, że to spowodowało, że wróciłam do normalnego życia, samopoczucia i jestem teraz tu i teraz szczęśliwa, w ogóle nie czująca się osobą chorą :). Moje życie nie jest doskonałe, ale za to cudowne. Mam Hashimoto i cukrzycę typu 1, ale co rano wstaję z radością i entuzjazmem :).
Więcej o początkach Hashimoto poczytacie TU i TU. A o cukrzycy TU.
Lekarze nie mają złych intencji, ale nie mają za dużo do zaoferowania. Bo też często postępują wg narzuconych im schematów. Co niektórzy, takich trzeba szukać, będą starali się Tobie pomóc szukać innych rozwiązań. W medycynie konwencjonalnej pierwszą stosowaną terapią jest leczenie farmakologiczne. Nie bierze się pod uwagę stylu życia, diety, a co dopiero emocji, nie przykuwa się odpowiedniej wagi do tego co się dzieje całościowo w organizmie.
Wiem, choroby czasami przytłaczają i w tym całym chaosie służby zdrowia, sprzecznych informacji z mediów, można poczuć się totalnie bezsilnym. Jednak musicie znaleźć w sobie siłę, by zmienić to. Nie zawsze lekarz nam pomoże. Choć to nie znaczy, że mamy ich ignorować. Konsultacje lekarskie oraz regularne monitorowanie stanu zdrowia poprzez badania laboratoryjne, musi odbywać się równolegle.
Badania powinniśmy wykonywać wszyscy, choć raz w roku, podstawowe. Jeśli podejrzewamy, że coś się dzieje, lepiej profilaktycznie się zbadać. A już szczególnie, gdy w rodzinie występują obciążenia genetyczne.
STRATEGIA
Jako osoba zarządzająca swoją firmą, a również z kilkuletnim managerskim doświadczeniem , mam pewne utarte strategie działań. Zawsze rozpoczynam działanie od ułożenia PLANU:
Zmiany stylu życia mają pomóc w przywróceniu zdrowia oraz dobrego samopoczucia. Jeśli brakuje Ci motywacji polecam TEN artykuł. A jakie zmiany dokonać przeczytasz TU.
Co się u mnie zmieniło w diecie od ostatniego artykułu? Jestem obecnie na zindywidualizowanej, dostosowanej do mnie diecie, którą najbliżej można by było podciągnąć pod LCHF (low carb high fat) z cheatmealowymi wyjątkami :) ;P . Bardzo się na niej dobrze czuje. Ketoza, na której byłam wcześniej ponad pół roku, pomogła mi unormować cukier, zaadaptować organizm do pozyskiwania energii z tłuszczu. Jednak nie chciałam na dłuższą metę całkowicie rezygnować z wielu źródeł węglowodanów, więc stopniowo na nowo je wprowadziłam. Przez pewien czas, owszem,ketoza w moim przypadku miała swoje plusy, jednak nie chciałam do końca życia być w skrajnej diecie, na ciągłych eliminacjach. Bo ileż można;). Rzeczywiście nie musiałam z początku podawać dużej ilości insuliny. Niestety choroba postępowała i z czasem ilości insuliny i tak musiałam troszkę zwiększyć. Sam trening siłowy wymaga ode mnie podaży insuliny, więc nie byłam nigdy w stanie w ogóle jej nie brać. Ale fakt, że przy posiłkach białkowo tłuszczowych obecnie są to tylko 2 jednostki.
Część zasad nadal czerpię z diety ketogenicznej, nadal jestem bardziej w nurcie paleo, samuraj, ale nie chce nazywać mojej diety jakkolwiek, chce by to była moja indywidualna dieta, gdzie jeśli będę miała ochotę zjeść kaszę, czy pierogi, czy pizzę, nie będę musiała sobie ich odmawiać :). Nie znaczy też, że będzie to moja podstawa żywienia ;). Nadal jestem wyznawcą zasady umiaru i dbam o sylwetkę ;P.
Węglowodany pojawiają się u mnie w mniejszych ilościach na dwa posiłki i w większych około-treningowo. Moje treningi są teraz też lepsze jakościowo. Na ketozie miałam wrażenie, że miałam mniej siły.
Pytacie się mnie o gluten, czy wróciłam do niego i co o nim myślę, pod kątem chorób autoimmunizacyjnych, a głównie Hashimoto.
Świat dietetyczny podzielił się dosłownie na dwa obozy, jeśli chodzi o ten temat.
Na chwilę obecną nie ma badań, które jednoznacznie wskazywałyby na konieczność wykluczenia z diety glutenu przez wszystkie osoby cierpiące na Hashimoto. Dysponujemy jedynie poszlakami, pojedynczymi fragmentami układanki, które może się kiedyś ułożą w całość. Moim zdaniem jest to indywidualne i przypadki, w których ewidentnie powinno się wykluczyć gluten to celiakia, alergia oraz nieceliakalną nadwrażliwość na gluten (NCGS). Można zrobić badania w tym kierunku. Bardzo fajną opcją są badania genetyczne, bądź badania przeciwciał Cyrex czy Food Scan Igg, Iga w Vitaimmun. ALE uwaga nie należy odstawiać glutenu przed tymi ostatnimi badaniami, ponieważ mogą wyjść fałszywie ujemne.
Na pewno nie uważam, że gluten jest szkodliwy dla wszystkich! Niejednokrotnie to pisałam, nawet przy okazji przepisów. Jest moda na dietę bezglutenową i fakt sama też w głównej mierze bazuje na produktach bezglutenowych, bo nie uważam by produkty glutenowe jakoś wybitnie przodowały swoją wartością odżywczą i smakową, szczególnie gdy dbam o różnorodność w mojej diecie ;) ALE teoria, że szkodzi on wszystkim bez wyjątku nie jest potwierdzona naukowo. Jeśli ktoś nie ma wymienionych wcześniej predyspozycji, jest osobą zdrową, jego układ odpornościowy poradzi sobie z glutenem i nie powinien się obawiać kromki żytniego chleba na zakwasie;). Rozśmieszyło mnie np jak znany aktor amerykański powiedział jakiś czas temu, że w Los Angeles można napaść na sklep z bagietkę pszenną , bo tak wszyscy się tam boją glutenu XD. Trochę jest to straszne, nie uważacie? Ja czasami jak sobie wizualizuje przykładowo, że przychodzi wojna, to wiem, ze w pierwszej kolejności muszę napaść na aptekę i zebrać zapas trzech hormonów. Jednak żebym miała jeszcze dbać o zasoby bezglutenowych potraw XD .
Dlatego należy pozbyć się problemów jelitowych i gdy nie ma przeciwwskazań , nie przesadzać ;P. Wokół mnie jest dużo zdrowych, jedzących „nawet” na co dzień gluten, osób. Również osoby z chorobami autoimmunologicznymi. Oczywiście wszystko zależy od różnych czynników, nawet psychosomatyki, ale to już temat na inny artykuł;P.
Sam wybitny gastroenterolog , dr Alessio Fasano, założyciel Ośrodka Badań nad Celiakią, specjalista w dziedzinie zaburzeń związanych ze spożywaniem glutenu, którego prace naukowe są bardzo często nad-interpretowane na niekorzyść glutenu, powiedział:
“It is true that our bodies do not have the proper enzymes to break down the complex proteins found in gluten. The immune system spots gluten as an invader and goes into battle mode to get rid of it. But here’s the key: In most people, the immune system is able to “clean up” the gluten invasion, and then it’s back to business as usual.”
Te słowa zawarte są zarówno w jego książce “Wolni od gluten”, jak i potwierdził je podczas jednej z konferencji dietetycznych, w wywiadzie z dietetykiem Damianem Parolem (polecam pod kątem diet wegańskich i wegetariańskich).
Wiemy, że choroby autoimmunologiczne wiążą się z nieprawidłową pracą układu odpornościowego. Wiemy też, że u osób predysponowanych do tego genetycznie, gluten negatywnie wpływa na stan jelit, od których zależy większość naszej odporności. Dlatego niekiedy, gdy występują objawy przy spożywaniu glutenu typu : bóle brzucha, zmiany skórne,bóle głowy, obniżenie funkcji kognitywnych („brain fog”), biegunki i problemy z przewodem pokarmowym ,warto po prostu zrobić po prostu badania w kierunku alergii utajonych, lub celiakii , która również jest chorobą autoimmunizacyjną , a jak wiemy choroby te lubią chodzić parami. Często po prostu może pomóc tymczasowa eliminacja pewnych bardziej ryzykownych, najczęściej alergizujących produktów. Jakich, odpowiedź znajdziecie poniżej.
Wiemy, że duży procent osób z Hashimoto ma problemy ze stanem jelit, sama miałam i przeszłam dietę eliminacyjną, która bez wątpienia pomogła mi w uleczeniu ich stanu i przywróceniu równowagi mikroflory jelitowej, przy równoległej probiotykoterapii oraz suplementacji. Dietetyk kliniczna, Dominika Gier, wykonała w 2016 r. badanie na grupie 70 kobiet z zapaleniem tarczycy Hashimoto, których wnioski pozwolę sobie przytoczyć. Większość, bo aż 84% pacjentek, miała nietolerancję na 3 lub więcej pokarmów, które jadły na co dzień! Do najczęstszych alergenów zaliczono: pszenicę (aż 92% kobiet!), jajo kurze, mleko krowie, drożdże i gluten. Ponad 42% pacjentek zgłosiło dolegliwości ze strony układu pokarmowego, a u 58% wymagana była interwencja w zakresie redukcji masy ciała.
Są przesłanki , że coraz więcej osób chorych na Hashimoto donosi o poprawie samopoczucia towarzyszącej odstawieniu pszenicy, żyta i jęczmienia. Co może się wiązać z występującymi u nich nietolerancjami Igg zależnymi. Ale też niekiedy może być po prostu powodem zespołu jelita drażliwego, które powoduje zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego po spożyciu fruktanów (a są one zawarte w życie oraz owsie i to niekiedy dlatego niektóre osoby źle reagują na chleb żytni razowy, niekoniecznie na gluten). Niekiedy się słyszy o obniżeniu przeciwciał antyTPO przy odstawieniu glutenu, są takie przypadki, jednak nie wiem na ile wpływ na to nie miała równoległa całkowita zmiana stylu życia. Przy moim poziomie ok 80-100 w ogóle nie widzę takiej zależności. Ale wiadomo, postępując wg własnego PLANU musicie sprawdzić sami na sobie.
Ja, jak część moich Czytelników pamięta, zrobiłam ponad rok temu testy na alergie Igg i Iga zależne (w Vitaimmun Food Scan na 96 składników) i wyszły mi w nich alergie na jaja kurze, serwatkę, kukurydzę, cukinię oraz migdały, które w tamtym czasie spożywałam dzień w dzień. Roczna eliminacja jaj i 3-miesięczna pozostałych produktów, przy równoległym leczeniu stanu jelit, okazały się bardzo dobrą strategią. Obecnie mogę już spożywać wszystko, bez żadnych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Oczywiście, w dalszym ciągu dbam o cały organizm.
Na koniec powiem Wam coś jeszcze.
Uwielbiam to co robię, a to co się dzieje w naszych życiach, myślę, że nie jest przypadkowe. Dzięki mojej pasji zdiagnozowałam się, dzięki chorobom podjęłam studia, szkolenia, poznałam niesamowitych ludzi, jeszcze bardziej poszerzałam wiedzę. Dzięki eliminacjom żywieniowym, zaczęłam kombinować w kuchni, odkrywać nowe smaki, POMAGAĆ osobom, które mają restrykcyjne diety eliminacyjne, trochę podejmować wyzwania na zasadzie "jak to się nie da" :D. Dzięki przebytym różnym dietom, coraz bardziej przekonuje się, że można z nich wiele czerpać dobrego, wiele się uczyć również na swoich błędach, ale jednak indywidualizacja pod każdego z nas jest najważniejsza. Całe życie chciałam pomagać ludziom i chcę to robić, ale mam też dużo pokory i dlatego kończę studia w kierunku dietetyki klinicznej. Mam to szczęście, że doświadczenia osobiste pomagają mi jeszcze bardziej zrozumieć osoby dotknięte tymi chorobami autoimmunizacyjnymi. A wszystkie Wasze wiadomości, opisy problemów, wyniki badań, pokazują na jak wielką skalę jest to problem i jak różne są przypadki chorób autoagresywnych.
Do miejsca , w którym jestem dziś, doprowadziły mnie przeciwności i trudności, którym musiałam stawić czoła. Dlatego nie osądzajmy pochopnie sytuacji, w której się znaleźliśmy, bo z czasem może się okazać, że jest dla nas korzystna.
Mam nadzieję, że moje artykuły choć trochę okażą się pomocne dla części z Was. Jednak pamiętajcie, że nie jestem lekarzem i WAŻNE jest, by w przypadkach chorób autoimmunizacyjnych czy innych być w stałej opiece dobrych lekarzy.
Buziaki
Karola Kocięda
- Zrozumieć co dzieje się w organizmie, choć w podstawowym stopniu
- Określić co nam dokucza, sprawdzić problemy
- Uzyskać narzędzia do rozwiązywania problemów
- Rozpocząć leczenie
- Równolegle rozpocząć leczenie wszystkich narządów, na które może mieć wpływ choroba.
- DIETA
- Sposób w jaki radzimy sobie ze stresem i stężeniem glukozy
- Aktywnosć fizyczna
Zmiany stylu życia mają pomóc w przywróceniu zdrowia oraz dobrego samopoczucia. Jeśli brakuje Ci motywacji polecam TEN artykuł. A jakie zmiany dokonać przeczytasz TU.
Co się u mnie zmieniło w diecie od ostatniego artykułu? Jestem obecnie na zindywidualizowanej, dostosowanej do mnie diecie, którą najbliżej można by było podciągnąć pod LCHF (low carb high fat) z cheatmealowymi wyjątkami :) ;P . Bardzo się na niej dobrze czuje. Ketoza, na której byłam wcześniej ponad pół roku, pomogła mi unormować cukier, zaadaptować organizm do pozyskiwania energii z tłuszczu. Jednak nie chciałam na dłuższą metę całkowicie rezygnować z wielu źródeł węglowodanów, więc stopniowo na nowo je wprowadziłam. Przez pewien czas, owszem,ketoza w moim przypadku miała swoje plusy, jednak nie chciałam do końca życia być w skrajnej diecie, na ciągłych eliminacjach. Bo ileż można;). Rzeczywiście nie musiałam z początku podawać dużej ilości insuliny. Niestety choroba postępowała i z czasem ilości insuliny i tak musiałam troszkę zwiększyć. Sam trening siłowy wymaga ode mnie podaży insuliny, więc nie byłam nigdy w stanie w ogóle jej nie brać. Ale fakt, że przy posiłkach białkowo tłuszczowych obecnie są to tylko 2 jednostki.
Część zasad nadal czerpię z diety ketogenicznej, nadal jestem bardziej w nurcie paleo, samuraj, ale nie chce nazywać mojej diety jakkolwiek, chce by to była moja indywidualna dieta, gdzie jeśli będę miała ochotę zjeść kaszę, czy pierogi, czy pizzę, nie będę musiała sobie ich odmawiać :). Nie znaczy też, że będzie to moja podstawa żywienia ;). Nadal jestem wyznawcą zasady umiaru i dbam o sylwetkę ;P.
Węglowodany pojawiają się u mnie w mniejszych ilościach na dwa posiłki i w większych około-treningowo. Moje treningi są teraz też lepsze jakościowo. Na ketozie miałam wrażenie, że miałam mniej siły.
Pytacie się mnie o gluten, czy wróciłam do niego i co o nim myślę, pod kątem chorób autoimmunizacyjnych, a głównie Hashimoto.
Świat dietetyczny podzielił się dosłownie na dwa obozy, jeśli chodzi o ten temat.
Na chwilę obecną nie ma badań, które jednoznacznie wskazywałyby na konieczność wykluczenia z diety glutenu przez wszystkie osoby cierpiące na Hashimoto. Dysponujemy jedynie poszlakami, pojedynczymi fragmentami układanki, które może się kiedyś ułożą w całość. Moim zdaniem jest to indywidualne i przypadki, w których ewidentnie powinno się wykluczyć gluten to celiakia, alergia oraz nieceliakalną nadwrażliwość na gluten (NCGS). Można zrobić badania w tym kierunku. Bardzo fajną opcją są badania genetyczne, bądź badania przeciwciał Cyrex czy Food Scan Igg, Iga w Vitaimmun. ALE uwaga nie należy odstawiać glutenu przed tymi ostatnimi badaniami, ponieważ mogą wyjść fałszywie ujemne.
Na pewno nie uważam, że gluten jest szkodliwy dla wszystkich! Niejednokrotnie to pisałam, nawet przy okazji przepisów. Jest moda na dietę bezglutenową i fakt sama też w głównej mierze bazuje na produktach bezglutenowych, bo nie uważam by produkty glutenowe jakoś wybitnie przodowały swoją wartością odżywczą i smakową, szczególnie gdy dbam o różnorodność w mojej diecie ;) ALE teoria, że szkodzi on wszystkim bez wyjątku nie jest potwierdzona naukowo. Jeśli ktoś nie ma wymienionych wcześniej predyspozycji, jest osobą zdrową, jego układ odpornościowy poradzi sobie z glutenem i nie powinien się obawiać kromki żytniego chleba na zakwasie;). Rozśmieszyło mnie np jak znany aktor amerykański powiedział jakiś czas temu, że w Los Angeles można napaść na sklep z bagietkę pszenną , bo tak wszyscy się tam boją glutenu XD. Trochę jest to straszne, nie uważacie? Ja czasami jak sobie wizualizuje przykładowo, że przychodzi wojna, to wiem, ze w pierwszej kolejności muszę napaść na aptekę i zebrać zapas trzech hormonów. Jednak żebym miała jeszcze dbać o zasoby bezglutenowych potraw XD .
Dlatego należy pozbyć się problemów jelitowych i gdy nie ma przeciwwskazań , nie przesadzać ;P. Wokół mnie jest dużo zdrowych, jedzących „nawet” na co dzień gluten, osób. Również osoby z chorobami autoimmunologicznymi. Oczywiście wszystko zależy od różnych czynników, nawet psychosomatyki, ale to już temat na inny artykuł;P.
Sam wybitny gastroenterolog , dr Alessio Fasano, założyciel Ośrodka Badań nad Celiakią, specjalista w dziedzinie zaburzeń związanych ze spożywaniem glutenu, którego prace naukowe są bardzo często nad-interpretowane na niekorzyść glutenu, powiedział:
“It is true that our bodies do not have the proper enzymes to break down the complex proteins found in gluten. The immune system spots gluten as an invader and goes into battle mode to get rid of it. But here’s the key: In most people, the immune system is able to “clean up” the gluten invasion, and then it’s back to business as usual.”
Te słowa zawarte są zarówno w jego książce “Wolni od gluten”, jak i potwierdził je podczas jednej z konferencji dietetycznych, w wywiadzie z dietetykiem Damianem Parolem (polecam pod kątem diet wegańskich i wegetariańskich).
Wiemy, że choroby autoimmunologiczne wiążą się z nieprawidłową pracą układu odpornościowego. Wiemy też, że u osób predysponowanych do tego genetycznie, gluten negatywnie wpływa na stan jelit, od których zależy większość naszej odporności. Dlatego niekiedy, gdy występują objawy przy spożywaniu glutenu typu : bóle brzucha, zmiany skórne,bóle głowy, obniżenie funkcji kognitywnych („brain fog”), biegunki i problemy z przewodem pokarmowym ,warto po prostu zrobić po prostu badania w kierunku alergii utajonych, lub celiakii , która również jest chorobą autoimmunizacyjną , a jak wiemy choroby te lubią chodzić parami. Często po prostu może pomóc tymczasowa eliminacja pewnych bardziej ryzykownych, najczęściej alergizujących produktów. Jakich, odpowiedź znajdziecie poniżej.
Wiemy, że duży procent osób z Hashimoto ma problemy ze stanem jelit, sama miałam i przeszłam dietę eliminacyjną, która bez wątpienia pomogła mi w uleczeniu ich stanu i przywróceniu równowagi mikroflory jelitowej, przy równoległej probiotykoterapii oraz suplementacji. Dietetyk kliniczna, Dominika Gier, wykonała w 2016 r. badanie na grupie 70 kobiet z zapaleniem tarczycy Hashimoto, których wnioski pozwolę sobie przytoczyć. Większość, bo aż 84% pacjentek, miała nietolerancję na 3 lub więcej pokarmów, które jadły na co dzień! Do najczęstszych alergenów zaliczono: pszenicę (aż 92% kobiet!), jajo kurze, mleko krowie, drożdże i gluten. Ponad 42% pacjentek zgłosiło dolegliwości ze strony układu pokarmowego, a u 58% wymagana była interwencja w zakresie redukcji masy ciała.
Są przesłanki , że coraz więcej osób chorych na Hashimoto donosi o poprawie samopoczucia towarzyszącej odstawieniu pszenicy, żyta i jęczmienia. Co może się wiązać z występującymi u nich nietolerancjami Igg zależnymi. Ale też niekiedy może być po prostu powodem zespołu jelita drażliwego, które powoduje zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego po spożyciu fruktanów (a są one zawarte w życie oraz owsie i to niekiedy dlatego niektóre osoby źle reagują na chleb żytni razowy, niekoniecznie na gluten). Niekiedy się słyszy o obniżeniu przeciwciał antyTPO przy odstawieniu glutenu, są takie przypadki, jednak nie wiem na ile wpływ na to nie miała równoległa całkowita zmiana stylu życia. Przy moim poziomie ok 80-100 w ogóle nie widzę takiej zależności. Ale wiadomo, postępując wg własnego PLANU musicie sprawdzić sami na sobie.
Ja, jak część moich Czytelników pamięta, zrobiłam ponad rok temu testy na alergie Igg i Iga zależne (w Vitaimmun Food Scan na 96 składników) i wyszły mi w nich alergie na jaja kurze, serwatkę, kukurydzę, cukinię oraz migdały, które w tamtym czasie spożywałam dzień w dzień. Roczna eliminacja jaj i 3-miesięczna pozostałych produktów, przy równoległym leczeniu stanu jelit, okazały się bardzo dobrą strategią. Obecnie mogę już spożywać wszystko, bez żadnych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Oczywiście, w dalszym ciągu dbam o cały organizm.
Na koniec powiem Wam coś jeszcze.
Uwielbiam to co robię, a to co się dzieje w naszych życiach, myślę, że nie jest przypadkowe. Dzięki mojej pasji zdiagnozowałam się, dzięki chorobom podjęłam studia, szkolenia, poznałam niesamowitych ludzi, jeszcze bardziej poszerzałam wiedzę. Dzięki eliminacjom żywieniowym, zaczęłam kombinować w kuchni, odkrywać nowe smaki, POMAGAĆ osobom, które mają restrykcyjne diety eliminacyjne, trochę podejmować wyzwania na zasadzie "jak to się nie da" :D. Dzięki przebytym różnym dietom, coraz bardziej przekonuje się, że można z nich wiele czerpać dobrego, wiele się uczyć również na swoich błędach, ale jednak indywidualizacja pod każdego z nas jest najważniejsza. Całe życie chciałam pomagać ludziom i chcę to robić, ale mam też dużo pokory i dlatego kończę studia w kierunku dietetyki klinicznej. Mam to szczęście, że doświadczenia osobiste pomagają mi jeszcze bardziej zrozumieć osoby dotknięte tymi chorobami autoimmunizacyjnymi. A wszystkie Wasze wiadomości, opisy problemów, wyniki badań, pokazują na jak wielką skalę jest to problem i jak różne są przypadki chorób autoagresywnych.
Do miejsca , w którym jestem dziś, doprowadziły mnie przeciwności i trudności, którym musiałam stawić czoła. Dlatego nie osądzajmy pochopnie sytuacji, w której się znaleźliśmy, bo z czasem może się okazać, że jest dla nas korzystna.
Mam nadzieję, że moje artykuły choć trochę okażą się pomocne dla części z Was. Jednak pamiętajcie, że nie jestem lekarzem i WAŻNE jest, by w przypadkach chorób autoimmunizacyjnych czy innych być w stałej opiece dobrych lekarzy.
Buziaki
Karola Kocięda
⮜ Poprzedni artykuł
kulturystka z haszi i niedoczynną tarczycą??
Następny artykuł ⮞