ZONTEK wraca ! Krótko, zwięźle o ostatnich tygodniach

Ahoj ! 😀

Koniec wakacji = powrót do bloga
Dodatkowa dawka motywacji + chęć dzielenia się z Wami swoimi "perypetiami" 🙂

Osoby, które śledziły cały czas mój fanpage zapewne są mniej więcej na czasie. Dla pozostałych, krótkie streszczenie ostatnich dni, tygodni !

Dokładnie w połowie lipca zakończyłem pierwsze w tym roku podejście do redukcji. Stosowałem dietę VLCD + sporo aerobów, które zastąpiły interwały (stosowane rok temu).
Redukować zacząłem w połowie czerwca; 2 tygodnie VLCD, po których miało nastąpić 1,5 dniowe ładowanie, które niestety przeciągnęło się do tygodnia 🙂 W końcu opamiętałem się z końcem miesiąca i udało mi się znów wejść na VLCD oraz w 2 tygodniową ketoze. W sobotę 12.07 wypadł "szczyt formy". Czy byłem z niego zadowolony ? Nie do końca. Żałuję, że nie przeciągnąłem ketozy o jeszcze 1 tydzień, nie udało się zejść z poziomem tłuszczu niżej niż rok temu. Ale jest jeden plus - przetesowałem na sobie typową procedurą nawadniania organizmu oraz odwadniania (waga po odwodnieniu wskazała 84kg). Bardzo cenne doświadczenie !
Po podsumowujących zdjęciach&filmie zaczął się upragniony weekend śmieciowego jedzenia, o którym tak często myślałem i którego domagała się moja głowa. Okazała się ona jednak zbyt słaba i z weekendu zrobiły się 3 tygodnie "Festiwalu śmieciowego jedzenia". Przez ten okres trenowałem 2x ciężej niż na VLCD, co nie jest dziwne, bo nadwyżka kcal była ogromna, chęci do treningu i ogólnie życia również. Ważniejsze jednak są minusy tego okresu - waga skoczyła o 16 kg ! Dobiłem do (niegdyś upragnionych) 100kg jednak nie o takich 100kg pod względem składu ciała "marzyłem" 😉 Wyglądałem jak ludzik michelin, byłem dosłownie zbiornikiem retencyjnym - NIGDY WIĘCEJ ! Od tamtej pory jakikolwiek dzień śmieciowego podjadania kończy się jeszcze tego samego dnia.

CO TERAZ?
Póki co od 3 tygodni odżywiam się w sposób zbliżony do VLCD, mam ewidentny deficyt kaloryczny jednak pozwalam sobie na owoce sezonowe oraz niektóre źródła tłuszczy jak orzechy, nasiona, masło orzechowe. Niestety nie wchodzę w stan ketozy, ale nadal mam to w planie. Powoli, bez pośpiechu - tak będzie wyglądać moje aktualne redukowanie, pozbywanie się pozostałości po w/w Festiwalu śmieciowego żarcia 😉
Treningi jakie wykonuję są intuicyjne. Z reguły jest to bardzo intensywne FBW + interwały + krótkie cardio "na wyciszenie". Niedziela = cheat day/refeed day - zwał jak zwał, chodzi o podładowanie akumulatorów. Progress jest cały czas więc ten sposób działa jednak wiem, że lada dzień nastąpi VLCD START ! 🙂

 
DSC_6534_logo lazy

 

 

Tagi: paweł zontek, paweł zontek zontekfitzone fit zone trener personalny kraków muscle-zone, trener personalny kraków, vlcd, www.muscle-zone.pl, zontek fit zone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *