Żywieniowy elementarz sportowca - Białko w żywieniu człowieka – część 1
Kontynuujemy cykl żywieniowego elementarza sportowca, tym razem na warsztat weźmiemy kolejny makroskładnik – proteiny. Święty Grall sportów sylwetkowych i siłowych, gloryfikowany składnik diety wielu sportowców, jeden z podstawowych składników najpopularniejszych suplementów diety. Czym jest uwielbiane przez wszystkich białko? Do czego służy w naszym organizmie? Ile tak naprawdę powinniśmy go spożywać i czym grozi niedobór i nadmiar? Jakie porcje protein będą idealne dla rozwijającego formę sportową atlety? Te i, mam nadzieję, wiele więcej informacji spróbuję przekazać Wam w najbliższych tekstach.
Białka to związki niezbędne do prawidłowego rozwoju i odbudowy organizmu – są nieocenione zarówno dla rozwijających się ustrojów (wzrost), jak również jako element wspierający regenerację (nie tylko tą szeroko pojętą powysiłkową, ale także np. regenerację układu nerwowego czy złuszczającego się nieprzerwanie nabłonka układu pokarmowego czy naskórka oraz gojeniem się wszelkich ran i uszkodzeń).
Również z układem endokrynnym (hormonalnym) bez białka byłoby marnie… Takie substancje jak adrenalina (epinefryna) czy noradrenalina (norepinefryna), tyroidy (hormony tarczycy – T3 i T4), czy serotonina powstają przy udziale przemian protein. Równowaga oksydoredukcyjna (powstawanie glutationu) czy wytwarzanie mukopolisacharydów (kojarzycie heparynę? Albo kwas hialuronowy? To własnie przedstawiciele tej grupy!)? Jasne, tu też potrzeba białka!
Oczywiście nie wszystkie białka „aktywne” są jednocześnie, podobnie jak nie wykorzystujemy jednocześnie wszystkich aminokwasów pochodzących z żywności. Zapoznając się jednak z powyższymi akapitami chyba jednak przyznacie – białko to element żywieniowy nie do przecenienia. W przypadku sportowców, kiedy uszkodzenia powodowane wysiłkiem fizycznym są znaczne, narażenie układu nerwowego na przeciążenia, endokrynnego na zmieniające się warunki, a odpornościowego na atak wszelkich patogenów wydawać by się mogło, że zapotrzebowanie białkowe pogalopuje w górę. Jeśli doliczymy do tego chęć wzmożenia anabolizmu i utrzymania dodatniego bilansu azotowego – każdy posiłek chciałoby oprzeć się głównie o proteiny, a pomiędzy nimi popijać shake’i oparte na odżywce białkowej. Czy jednak potrzebujemy aż tyle protein? Czy zawsze muszą to być tzw. białka pełnowartościowe? Czy białko z sałaty też „coś nam da”? O tym już niebawem.