Cykl menstruacyjny – metabolizm i tendencje do tycia

Tadeusz Sowinski Dietetyk

Istnieją przekonujące dowody naukowe wskazujące, iż w drugiej połowie cyklu menstruacyjnego zwiększa się tempo podstawowej przemiany materii. Warto jednak zaznaczyć że pomimo owego przyspieszenia metabolizmu podstawowego, wcale nie musi sprzyjać to odchudzaniu, a wręcz łatwiej w tym czasie przytyć! Chociaż wygląda na to, iż w powyższym stwierdzeniu kryje się wewnętrzna sprzeczność, to tak naprawdę jest ona tylko pozorna. Po głębszym zapoznaniu się z istotą wspomnianych zależności, łatwo jest zrozumieć, że niekiedy szybszej podstawowej przemianie materii mogą towarzyszyć okoliczności sprzyjające przybieraniu na wadze...

Cykl menstruacyjny i jego metaboliczne implikacje

Jak powszechnie wiadomo cykl menstruacyjny podzielić można na fazy w przebiegu których dochodzi do dość drastycznych zmian w wydzielaniu hormonów takich jak estrogeny, progesteron, lutropina, folikulotropina i wielu innych co ma szerokie implikacje fizjologiczne obejmujące też pewne parametry metaboliczne. Zmienia się także poziom dopaminy i serotoniny, co w sposób drastyczny wpływa na nastrój. I teraz najważniejsze: istnieje wiele dowodów w postaci badań naukowych wskazujących, iż w fazie lutealnej cyklu menstruacyjnego, następującej po owulacji dochodzi do wzrostu tempa podstawowej przemiany materii [1;2]. Niektóre źródła wskazują, że wzrost wydatków energetycznych na poziomie PPM może sięgać 16% [1]. To całkiem sporo. Mimo to jednak wcale nie oznacza to, że całkowite wydatki kaloryczne stają się tym samym równorzędnie wyższe [2]. Chociaż wydaje się to zaskakujące to można to w prosty sposób wytłumaczyć.

Zrozumieć przemianę materii

„Przemiana materii” to termin powszechnie używany nawet w obiegowych dyskusjach. Niestety często jest on definiowany błędnie. Przykładowo synonimem „wolnej przemiany materii” wg niepisanej definicji jest „tendencja do tycia”, a w zamian „szybka przemiana materii” to określenie stanu, w którym pomimo spożywania astronomicznych ilości kalorii, masa ciała nie ulega zwiększeniu. Tymczasem tak naprawdę termin „przemiana materii” mówi nam o wydatkach energetycznych organizmu. Przemiana podstawowa (PPM) to ilość energii niezbędna do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych, a przemiana całkowita (CPM) to suma wydatków obejmująca zarówno PPM jak i aktywność fizyczną wszelkiego typu.

Tutaj w zasadzie powyższą frazę należało by uściślić i lekko rozwinąć. Otóż pula wydatków energetycznych związana jest nie tylko z tempem podstawowej przemiany materii, ale także z aktywnością fizyczną, a ta ostatnia tylko w pewnym stopniu uzależniona jest od zaplanowanej treningowo aktywności. Znaczą część kalorii spalamy podczas codziennych czynności związanych z pracą zawodową, obowiązkami domowymi, spontaniczną aktywnością sprowadzaną nawet do takich przejawów jak gestykulacja, wiercenie się i im podobne.

I teraz najważniejsze

Okazuje się, że w lutealnej fazie cyklu menstruacyjnego z jednej strony spada poziom nakręcającej do działania dopaminy (a dokładnie neurotransmisji dopaminergicznej), a z drugiej obniżają zdolności wysiłkowe i zwiększa uczucie zmęczenia (prawdopodobnie tak obwodowego jak i ośrodkowego) [3-5]. W efekcie tych uwarunkowań po pierwsze zmniejszać się mogą zdolności wysiłkowe (co prowadzić może do spadku wydatków energetycznych związanych z treningiem) i obniżać może się NEAT - co wiąże się ze zwiększonym uczuciem zmęczenia i generalnie niższym poziomem motywacji do aktywności fizycznej.

To jednak nie wszystko

Osobnym, ale niezwykle znaczącym zagadnieniem jest potencjalny wpływ wyborów żywieniowych na spontaniczną aktywność fizyczną. Choć ta zależność nie doczekała się precyzyjnej weryfikacji w pracach badawczych, to bazując na codziennych obserwacjach łatwo zauważyć, że po mocno smakowitych, gęstych energetycznie, nafaszerowanych rafinowanymi cukrami i nasyconymi oraz uwodornionymi częściowo tłuszczami posiłkach (na jakie pojawia się ochota w późnej fazie lutealnej), spada poziom zainteresowania aktywnością fizyczną i zwiększa tendencja do uprawianiu „pilotingu w pozycji horyzontalnej”. To w oczywisty sposób obniża wydatkowanie energii...

Wnioski

Podsumowując należy zaznaczyć, że chociaż w fazie lutealnej cyklu menstruacyjnego zwiększa się tempo podstawowej przemiany materii, to całkowite wydatki energetyczne nie muszą ulegać zwiększeniu. To tylko pozornie przeczy logice. W rzeczywistości przesadnie mocno uwierzyliśmy w to, że "szybki metabolizm spoczynkowy" ułatwi odchudzanie. Wcale tak być nie musi, na co skazuje zarówno przytoczony przeze mnie przykład fazy lutealnej, jak i wiele innych okoliczności (warto wiedzieć choćby że podstawowa przemiana materii zwiększa się w przypadku wielu chorób i zaburzeń takich choćby jak insulinooporność). Oczywiście nie jesteśmy bezbronni. W fazie lutealnej poszukać przyjemnych sposobów na zwiększenie aktywności fizycznej (spacery, jazda na rolkach, gra w badmintona, wszelkie inne formy rekreacji ruchowej sprawiające nam frajdę). W ten sposób można zwiększyć wydatki energetyczne obniżając jednocześnie napięcie psychiczne. Dodatkowo dobrze jest też kulinarnie przygotować się na „te dni” wyposażając się w arsenał produktów i potraw o preferowanej w tym okresie smakowitości, ale będących jednocześnie lepszą alternatywą dla konwencjonalnej żywności kafeteryjnej. Mogą to być domowe desery (np. galaretki) i wypieki o „uzdrowionym” składzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *