Rola słabych ogniw w treningu siłowym
09
Gru
2018
Autor: dr Daniel Domaradzki
Przeczytano: 29
Komentarze: 0
Słabe ogniwa a trening siłowy
Trenujesz pół roku, rok, dwa - forma cały czas idzie do przodu. Twoje osiągi siłowe się zwiększają, widać też, że nabierasz masy mięśniowej. Pewnego dnia jednak nadchodzi moment, że nie ma możliwości dorzucenia więcej ciężaru na sztangę. Robisz w takim razie deload, regenerujesz się i rozpoczynasz kolejny cykl treningowy - niestety z podobnym skutkiem. Ciężary stoją w miejscu niezależnie od tego czy mowa o biciu rekordów na 1 powtórzenie czy też o ciężarach treningowych, których używasz w seriach na większą ilość ruchów. Próbujesz zmieniać kolejność ćwiczeń, stosować coraz to bardziej wymyślne plany treningowe - periodyzacja tygodniowa, dzienna, wysoka intensywnośc, wysoka objętość, wysoka częstotliwość - żadna z tych metod nie przynosi jednak zamierzonych efektów. Do głowy przychodzą różne myśli - mianowicie: -Być może wyczerpałem już swój naturalny limit genetyczny? -Być może popełniam jakieś błędy techniczne? -Być może spożywam za mało kalorii? -Być może nie stosuję odpowiedniej ilości suplementów? Próbowałeś odstawić na jakiś czas budowanie siły i zająć się czymś innym - zwiększeniem masy mięśniowej, poprawą wytrzymałości siłowej - jednak mimo, iż spełniłeś założone cele to po powrocie do budowania siły nadal nie udaje Ci się przekroczyć starych rekordów. Co teraz? Zadam zatem pytanie: czy poza tymi wszystkimi wymyślnymi metodami treningowymi próbowałeś przyjrzeć się swojemu balansowi strukturalnemu i słabym ogniwom? Nie? No właśnie...Balans strukturalny
Z ang. "structural balance", idea, która zrewolucjonizowała treningi sportowe, wprowadzona do obiegu przez zmarłego niedawno Charlesa Poliquina zakładała, że aby móc ciągle robić postępy siły struktur w naszym ciele muszą być zrównoważone. Kiedy brak tego balansu ciało staje się "chore" i uniemożliwia nam dalsze robienie postępów siłowych z obawy przed kontuzją. Teraz pytanie - w jaki sposób to działa? Już tłumaczę. Siła mięśni w naszym ciele jest równoważona przez mięśnie antagonistyczne oraz stabilizujące. Te pierwsze, czyli antagoniści odpowiadają za ruchy dokładnie odwrotne niż agoniści i pełnią funkcję hamulca. W momencie gdy wykonujemy wyprosty uda to zginacze uda dbają o to, aby w odpowiednim momencie ruch został zahamowany. W momencie kiedy wyciskamy leżąc mięśnie pleców, które są odpowiedzialne za przyciąganie dbają o to samo. Podobnie ma się sprawa z tricepsem i bicepsem. Mięsień trójgłowy ramienia jest odpowiedzialny głównie za wyprost w stawie łokciowym, natomiast dwugłowy ramienia za jego zgięcie. Dzięki zrównoważonym siłom tych struktur możemy swobodnie kontrolować nasze ruchy oraz wykonywać je bez obaw, że dojdzie do zwichnięcia. Tak samo jest z mięśniami stabilizującymi - np. przy wyciskaniu leżąc oraz stojąc oprócz mięśni agonistycznych i antagonistycznych równie ważne funkcje pełno mięśnie stabilizujące - w tym wypadku mięśnie stożka rotatorów (podgrzebieniowy, nadgrzebieniowy, podłopatkowy oraz obły mniejszy) jak i mięśnie ramienne. Dbają one o to, by ruch przebiegał właściwie, a stawy był odpowiednio zabezpieczone. Gdy siły tych struktur zostaną zaburzone CUN (Centralny Układ Nerwowy) może wysyłać sygnały, aby mięśnie agonistyczne nie rozwijały pełni swojej siły, ponieważ może grozić to kontuzją. W tym wypadku nie należy się skupiać na zwiększeniu siły tricepsów i mięśni piersiowych, a właśnie słabych ogniw, które w danym wypadku będą czynnikiem limitującym. Identyczne zjawiska zachodzą w przypadku przysiadu czy martwego ciągu. Zapewne znacie powiedzenie "Jesteś tak silny jak Twoje najsłabsze ogniwo"? Otóż to. Przykładowo w martwym ciągu ograniczać nas mogą pośladki, brzuch lub górny grzbiet. Niekoniecznie będą to słabe uda czy prostowniki lędźwiowe. Teraz, aby przekroczyć nasze poprzednie rekordy musimy w odpowiedni sposób zrównoważyć siły tych ogniw, a przestaną nas one ograniczać. Można by tutaj użyć analogii motoryzacyjnej - kiedy złapiemy gumę nie jesteśmy w stanie osiągnąć maksymalnej prędkości. Pojazd zwalnia, a wszelkie próby mocniejszego przyduszenia pedału gazu kończą się utratą kontroli nad maszyną. W tym wypadku - jeśli chcemy zwiększyć osiąganą prędkość - należałoby wymienić wadliwą oponę zamiast usilnie próbować przyspieszyć, albowiem grozić może to wypadkiem drogowym - czyli analogicznie w naszym przypadku - kontuzją. Być może "uda się wyklepać" a być może auto będzie się nadawać do kasacji. Ryzyk, fizyk. Po co zatem ponosić niepotrzebne ryzyko, kiedy można jemu skutecznie zapobiegać?Analiza
Przed rozpoczęciem pracy nad słabymi ogniwami - najpierw trzeba je zdiagnozować. Tutaj z pomocą mogą nam przyjść zarówno specjalistyczne testy sił taśm (polecam wygooglować "Poliquin Structural Balance"), doświadczony trener sportów siłowych jak i nasze "sokole oko" ;). Przypominam, że wartości balansu strukturalnego, gdzie podane są w procentach relacje sił między poszczególnymi grupami mięśniowymi to wartości umowne, stąd też należy je traktować z DELIKATNYM przymróżeniem oka. Jeśli chcesz diagnozować to na własną rękę wystarczy głowa na karku i nieco wiedzy z zakresu anatomii, a konkretniej musimy znać funkcje poszczególnych mięśni - zarówno agonistów, antagonistów jak i mięśni stabilizujących. Weźmy pod lupę dwa przykłady:- Martwy Ciąg

- Wyciskanie Leżąc

- Uginanie ramion ze sztangą prostą nachwytem
- Zewnętrzna rotacja ramienia w podporze ze sztangielką (1 arm dumbbell shoulder external rotation)
- Trap Y Raise
- Powell Raise
- Face Pull z rotacją
- Wyciskania kubańskie
- Zewnętrzna rotacja ramienia w podporze ze sztangielką
Podsumowanie
Nie zawsze brakuje nam "pary" w mięśniach odpowiadających za koncentryczną fazę ruchu. Czasami limitują nas mięśnie antagonistyczne lub stabilizujące, które przez nieodpowiednie treningi zostały zaniedbane i później trzeba poświęcić nieco czasu na ich wzmocnienie, co pozwoli nam doprowadzić nasz organizm do właściwego balansu struktur i zrównoważyć siły między konkretnymi grupami mięśniowymi. Osobom początkującym zaleca udanie się do doświadczonego instruktora sportów siłowych oraz fizjoterapeuty, natomiast jeśli macie już za sobą kilka ładnych lat stażu treningowego i wystarczająco oleju w głowie możecie spróbować zdiagnozować i naprawić problem na własną rękę, niemniej jednak wizyta u specjalisty zawsze wypadnie dla nas korzystniej, ponieważ może on dostrzec problemy, których sami dostrzec zwyczajnie nie bylibyśmy w stanie. Pamiętać należy też, iż każdy ma inne proporcje kończyn, uwarunkowania genetyczne i predyspozycje do budowania siły, stąd to co się sprawdza dla jednej osoby niekoniecznie będzie rozwiązaniem dla drugiej, a wartości podane przez Poliquina czy sugerowane w innych opracowaniach są również wartościami umownymi i nie należy na nich ślepo polegać - w każdym przypadku trzeba trzymać rękę na pulsie i wykazać nieco własnej inicjatywy oraz obserwować jak zachowuje się nasze ciało, a w razie konieczności - również notować spostrzeżenia w dzienniczku treningowym, by w razie potrzeby móc do nich wrócić i ułatwić sobie zadanie.
⮜ Poprzedni artykuł
6 najważniejszych minerałów dla zdrowia
Następny artykuł ⮞